reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

Marteczka będzie dobrze,nie ma co tak pesymistycznie myśleć na razie(fajnie mi się mówi a wczoraj przeżywałam też wewnętrzny rozstrój nerwowy).Mimo wszystko do tego porodu jeszcze trochę czasu jest.Pisz tu z nami i głowa do góry!!!!:tak::tak::happy2:
 
reklama
Marteczka- nie przejmuj się tym terminem, mi też w sumie wychodzi, że urodzę w lutym..ale z marcówek się nie ruszę ;-) za bardzo się poznałyśmy i to już nie to samo jakbym miała przeżywać poród z lutówkami...a tak to będę przeżywać każdej marcóweczki poród i twój - jak będzie pierwszy to tym bardziej :-);-). Nie smuć się, bo wtedy udzieli się to twojej Zuzance ;-)
 
kurcze dzięki wieelkie ninja i mamma jesteście kochane:tak: ale jak sobie pomyślę,dziewczyny mają extra domy i nie martwią się o kasę tylko idą i robią,albo kupują to wychodzę z założenia że ja na dzień dzisiejszy to nie jestem w stanie swojemu dziecku zapewnić nic prócz mieszkania kątem w jednym pokoju i teściów!
wszystko to co sobie zaplanowałam,wymarzyłam legło w gruzach!
wychodzi na to,że za wczesna decyzja była z tym naszym macierzyństwem i nawet nie możemy temu podołać teraz,a później?
tyle,że przed ciążą było bardzo dobrze,on zarobił,miał firmowe auto więc dojazdy nas nie kosztowały,wzięliśmy lodówkę i pralkę na raty,dokupiliśmy więcej mebli,żeby dzidziusia pomieścić rzeczy,ja pracując wyciągałam drugie tyle,a teraz 760,na dwoje jest za mało a na troje???zostaliśmy do tego z długami,które spłacamy z pieniędzy dla dzidzi.
 
nie mart sie jakos wszystko się samo ułoży
Dziewczyny ja mam teraz badanie prób watrobowych czy wy dostałyscie tez takie badanie
 
marteczka my przez pierwszy rok małżeństwa (potem juz w trójkę) mieszkalismy i moich rodziców w moim starym pokoiku... Łuaksz pracował i moze i zarabiał ale wkładalismy ile sie dało w remont mieszkania bo zależało nam na tym - za jedzenie naszczescie nie płacilismy bo gotowała moja mama ale za potrzeby dziecka juz tak.Bywało ze za 600 zł mieisęcznie zylismy i balismy radę.Bedzie dobrze kochana bo wszytsko mozna przetrwać jak sie ma wiare i miłość:tak:trzymaj się i nie poddawaj złym myslom.Kazda z nas je ma ale grunt to miec nadzieję na lepsze jutro:*
 
dzięki niekat i marzena dobrze was mieć dziewczynki:-) tyle,ze aby to mieć musiałam wziąć laptopa na raty i za założenie internetu 300zł zapłacić,ale już tak mi się nudziło i brakowało kontaktów z ludźmi,a pracując miałam go nie mało,że podjęłam ten desperacki krok!jak się pogrążyć to po całości!raty zaczniemy płacić w lutym,ale chociaż się za agd skończyły.
Niekat a widzisz kochana my i spożywkę i chemię kupujemy sami a do tego miesięczne opłaty tv,internet,raty to jakieś 500zł lekko:-(
 
Witam marcóweczki, mam taki nawał pracy, że nie wiem w co mam ręce włożyć!!! Nawet nie mam czasu zglądać na forum.

Marteczka - każdy ma w życiu trudne okresy, ale ja wychodzę z założenia, że jeśli jest źle, to w końcu przyjdzie dobry czas. Poza tym myślę, że to normalne, że w ciąży przychodzą takie myśli - czy podołamy - do głowy . Macie dach nad głową, macie siebie nawzajem i to jest najważniejsze. Bądź dobrej myśli. Trudny okres trzeba przeczekać. My z meżem tez mieszkalismy po ślubie u moich rodziców, a w końcu kupiliśmy małe jednopokojowe mieszkanko. Cieszę się, że mamy chociaż tyle, a o domu nawet nie marzę. Głowa do góry!
 
reklama
Hej Marteczka to ja tez dalaczam slowa otuchy. Ponoc jak rodzi sie dziecko to potem wszystko latwiej przychodzi. Mi tez troche smutno bylo ogladajac Wasze domki, my pewnie z mezem zostaniemy w irlandi na zawsze... zawsze na wynajetym. (Domki cudowane i ciewsze sie ze dajecie rade je stawiac) Najgorsze ze daleko do rodziny... a TY masz wszytkich ktorych kochasz obok siebie! Wspieraj meza w poszukiwaniu pracy! Daj mu odczuc ze w niego wierzysz. Przyznam ze kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy u nas tez zaczelo sie zmieniac na lepsze! maz zmienil pracy, zmienilismy mieszkanie i wogle. Pomimo pogody szukajmy slonca :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry