reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

Hej Brzuszki!
nareszcie w Warszawie pruszy troszke snieg.
Asze- to chyba możemy sobie przybic piątala bo mój ulubiony zapach to tez MIRACLE , ten pierwszy klasyczny miracle.mało tego od tego zapachu jest uzależniony mój małż :-D ...zwala go z nóg.kiedys wyobraz sobie że patrzyl na butelke ile mi jeszce zostało i sam zaproponował "uzupełnienie zapasów" :-D:-D:-D
Z miłosci do niego mozna trupem paść;-).Widze tez że Tobie równiez zostało 77 dni:-).To w takim razie jest nas już 3 sztuki Ty, ja i Wioletta999.
Marteczka23- ja natomiast kocham bardzo koty.Psy równiez lubie ale koty to moja pasja.te zwykłe bure dachowce..i cała reszta.Modle sie o to żeby mój mały nie miał alergii.Mój małż miał ale jak sie do mnie sprowadził moja kotka go chyba odczuliła...Inne koty , cudze i bezdomne omija z daleka. Troszke sie boje bo faktycznie moja kotka jest rozpuszczona jak dziadowski bicz..i przyznam wstydliwie że to moja wina....Ale jest tez dosć spokojna, złosliwa owszem ale nie zdarzyło sie żeby kogos podrapała, czy sie nie daj boże rzuciła:szok::szok::szok:.koty faktycznie przenosza rózne choroby ale moja jest 2 razy do roku u weterynarza i co najwazniejsze podwórko ogląda z balkonu 3 pietra.O toksoplazmoże tez sie nie martwie bo od kota w sumie mozna sie zarazic najrzadziej.Moja kicia jest ze mna od 7,5 roku i uodporniła mnie na tokso.poza tym oczywiste jest że kocia kuwetke i koci "urobek" omijam z daleka."brudna robota " zajmuje sie mój małż.Równiez karmieniem sierściucha
Mrówa- hejkum!!!!!
 
reklama
Hello,

ja też lubię zwierzaki. Tak samo jak psy uwielbiam tez koty...niestety nie mam ani jednego ani drugiego teraz w domciu. Ale od małego zawsze miałam koty i pieski, a teraz też są ale zostały u rodziców w domu. Mój mąż nie przepada za kotkami za to uwielbia psy...i jak będziemy mieć za kilka lat swój domek to będziemy mieć 2 psiaki (doga i boksera:-)).

A ja ostatnio mam zawalony czas, bo ostatnie dni wisiałam na telefonie...wydzwaniałam po salonach. Nasze autko już sprzedaliśmy a okazuje się, że na nowe musimy czekać aż 2 m-ce:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:...to ja już się szybciej chyba rozpakuję:wściekła/y:. Zła jestem strasznie! I to chcieliśmy jeszcze kupić rocznik 2007 z salonu a okazało się, że już wszystkie wysprzedane:wściekła/y::wściekła/y: w całej Polsce zostały tylko dwa ostatnie ale na benzynę, a my chcemy diesla. I dziś jedziemy złożyć wniosek. Mam nadzieję, że jednak okaże się, że będzie wcześniej:zawstydzona/y:. Inaczej czeka mnie taksówka w drodze na porodówkę:szok:.

W ogóle nie wiem to jakaś paranoja z tymi terminami. Zamówiliśmy wczoraj komodę (same szuflady - w komplecie do mebli) i czas oczekiwania na komodę jest 9 tyg.:wściekła/y::wściekła/y:...mój mąż się śmieje, że chyba najpierw muszą drzewo posadzić na wyrób tej komody:-D.
 
PrzyszłaMamusiu to jest właśnie najgorsze z tym czekaniem,my zamówiliśmy sobie nowe łóżko do sypialni końcem listopada a będzie dopiero w połowie stycznia:baffled:Nie mówiac o tym,że jak się wprowadzaliśmy to na jedne meble nie przesadzam ale pół roku czekaliśmy:dry:
Wszystkim mamusiom które juz gdzieś wybywaja na święta też samych cudownych chwil i szczęsliwego (o czasie) rozpakowywania...
Tym które mają studniówki też GRATULUJĘ!!
 
Witam! Nareszcie piątek. Od jutra mam parę dni wolnego, ale niestety dla mnie oznacza to brak netu:-(
Marteczka - ja uwielbiam koty i nie wyobrażam sobie, że miałabym oddać moją kocicę (którą mam już 15 lat). Do tej pory to na nią przelewałam moje wszelkie uczucia macierzyńskie. Tak jak Ibolya boję się trochę, jak kocica zareaguje na nowego czlonka rodziny, tym bardziej, że moja nie lubi jak ktoś wogóle do nas przychodzi, ale myślę, że nauczę ją, żeby do dziecka nie podchodziła.
Natomiast o wszelkie bakterie i choroby wogóle się nie boję. Moja kotka jest wyłącznie domowym kotem i nigdy nie karmilam jej surowym mięsem. Z badań krwi wyszło, że z toksoplazmozą nie miałam kontaktu, a skoro przez 15 lat nie zaraziłam się od mojego kota, to uważam, że nagle się nie zarażę. Wymieniam jej żwirek tak, jak do tej pory, karmię i nie przejmuję się, jak mnie niechcący drapnie pazurem. Badanie miałam już powtarzane dwa razy i będę miała jeszcze raz w III trymestrze.
 
Doris - potwierdzam - też uwielbiam koty, mam w domu (tzn. rodzice mają) dachowca, który jest rozpieszczony przezemnie i mame, ścikany, "wręcz maltretowany" i w życiu nie podrapie, nawet miałczeć mu sie nie chce za bardzo:-D. Z TOXO też się nie martwie, bo już miałam 2 razy robione i wszystko jest ok, co prawda kuwety mu nie zmieniam - robi to mama, ale go ściskam i przytulam.
Szkoda tylko że mąż jest zdania "że wszystko co ma futro powinno być na zewnątrz" :wściekła/y: tak że chyba w nowym domku nie będe mieć kocurka :-((choć moze zmieni zdanie :confused:;-))
 
Kindzia,Monikaa wszystkiego the best co związane z waszym macierzyństwem!!!
ale koci temat zarzucilam.:sorry2::sorry2:,nie dlatego,że ja nie lubię kotów ale taka jest ich natura,są wredne,złośliwe i robią wszystko i tak po swojemu.Z doświadczenia wiem,Ze dużo łatwiej było mi wychować moją sunię(rottweilera)na owieczkę,niż tego kota dyscypliny,którego przywlekli rodzice męża jak już tu mieszkaliśmy:wściekła/y:,mąż go lubi i nie dadzą się go pewnie pozbyć ale jakby coś zrobił małej to chyba by się mu tym "odbiło"jednak.ma gdzie siedziec na dworze a pcha się do domu i na łóżka,a wiecie ani razu u weta nie był:oo2:,oprócz tego są 3 psy.2 owczarki podhalańskie i takie małe coś rude,wredne co też bez przerwy by w domu siedziała,a ze szczepieniami i higieną to wszystko tak na bakier,że:szok:.Moja sunia jest u rodziców ale uzupełnienie szczepień,odpchlenie i kąpiele to dla niej norma
 
Cichutko tu dziś, chyba boomowe mamuśki wzieły się za pieczenie, sprzątanie itp. ;-)
Marteczka :cool: nieźle już z górki masz :-) a tak a'propo Ty jesteś pierwsza na liście "rozpakowań"? Czy PrzyszłaMamusia?
 
reklama
jejkuuu:szok::szok::szok:jeszcze tylko 60 dni mi zostało:unsure::unsure::unsure:
Oj tak, szybko ten czas leci. Do mnie wczoraj dotarło, że już tylko 10 tygodni mi zostało. To już zleci szybko.
W ogóle nie wiem to jakaś paranoja z tymi terminami. Zamówiliśmy wczoraj komodę (same szuflady - w komplecie do mebli) i czas oczekiwania na komodę jest 9 tyg.:wściekła/y::wściekła/y:...mój mąż się śmieje, że chyba najpierw muszą drzewo posadzić na wyrób tej komody:-D.
U nas przy meblach też niby były kosmiczne czasy oczekiwania, a zawsze meble były gotowe dużo szybciej. Oni chyba podają maksymalny czas oczekiwania, taki "na wszelki wypadek", ale szybciej zamówienia są realizowane.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry