Sabincia ty to i tak sprytna i dzielna babeczka jesteś sama sobie radzisz,bo nawet nie ma kto pomóc bo nie da się w takich sprawach wyręczac,więc jesteś niezastąpiona i w tym wszystkim jeszcze potrafisz znaleźc czas żeby z nami popisac

.Wiem,ze pewnie do tego dochodzi tęsknota i za maleństwem i za tatusiem.

Ale jak dwa te najgorsze pierwsze tygodnie już sobie radzisz to jestem pewna,że dasz radę jeszcze ze dwa.A może wypożycz sobie laktator elektryczny,będzie ci wtedy lżej.
Ja też się przejmuję bo jak już kiedyś pisałam mój lekarz jest mało informacyjny,i zaczynam się martwic czy może mała się za wolno rozwija czy co

,bo od usg w 31tc to już nawet nie wiem ile waży czy mierzy.A on wczoraj jak weszłam to mówi: -co się dzieje?,na to ja:-że właśnie i podaję mu książeczkę mówiąc,że zaczął się 40 tydzień,a on:-ale co Pani nic nie mówi,że tu z usg wyszedł termin 01.03?
Ręce mi opadły!PRZECIEż PISAł SAM(usg 01.03) I JAK BYK JEST NAPISANE POD PRZEWIDYWANYM TERMINEM(12.02) NA KARCIE.Więc co nie widział,jak ostatnio mówił,że do 12go to na pewno urodzę!A teraz,że można jeszcze pochodzic ale nie więcej jak tydzień

No i nie mogę się doczytac co mi tam nabazgrał o szyjce pisze,że skrócona a reszty za cholerę nie mogę rozszyfrowac

.A dziwi mnie co tak nagle kazał przyjśc do niego do szpitala i pytac o niego?Jak ostatnim razem pytałam,się o szpital to nie mówił,że mam iśc do tego i od razu dac mu znac tylko,żebym zadzwoniła jak urodzę

Więc finalnie zadzwoniłam do tej oddziałowej w tym szpitalu co miałam już nagrane i mam jutro rano tam się udac,porobią mi badania,zobaczą o co kaman i jak trzeba będzie to zostanę a jak nie to wrócę i zobaczymy co mi powiedzą

,może mnie uspokoją