giza
kwiecień 05/luty 08
Marteczka, z tymi większymi dziećmi to jest tak, że lekarz na porodówce mierzy jeszcze czy dzidziuś się zmieści w kanale rodnym czy nie ma szans. I czasami przy mniejszym dziecku jest już decyzja o cc, a czasami bardzo duże dziecko może się urodzić naturalnie.
A co do lekarza, to na Twoim miejscu bym poszła do tego szpitala, gdzie masz umówioną położną. W końcu to ona będzie odbierała poród, a lekarz to najwyżej zajrzy i zapyta jak idzie.
A ja w końcu piorę rzeczy po Przemku, bo jakoś o nich zapomniałam, a czasu coraz mniej. Dzisiaj wieczorkiem do gina (niezłe walentynki) i zobaczymy czy dzidzia się już szykuje czy jeszcze nie. Brzuszek mam już bardzo nisko, skurczybyczki coraz częściej się pojawiają, a że wyczytałam, że w 9-tym miesiącu już się nie bierze nospy, no to nie biorę. Nie są regularne, ale coraz dłuższe i coraz bardziej je czuję. Z Przemkiem miałam skurcze, ale wyczuwałam je tylko jak miałam rękę na brzuchu. Nawet jak szłam rodzić i były już co kilka minut to ich prawie nie czułam, chociaż na KTG rysowały się wręcz książkowo. Dopiero krzyżowe dawały czadu.
Wczoraj Przemko mnie zaskoczył. Odsłaniał mi brzuszek i chciał wejść do środka przytulić się do siostrzyczki. W końcu przekonałam go, że się tam nie zmieści i tak fajnie przytulał się do brzucha i go głaskał. Pierwszy raz tak zrobił.
A co do lekarza, to na Twoim miejscu bym poszła do tego szpitala, gdzie masz umówioną położną. W końcu to ona będzie odbierała poród, a lekarz to najwyżej zajrzy i zapyta jak idzie.
A ja w końcu piorę rzeczy po Przemku, bo jakoś o nich zapomniałam, a czasu coraz mniej. Dzisiaj wieczorkiem do gina (niezłe walentynki) i zobaczymy czy dzidzia się już szykuje czy jeszcze nie. Brzuszek mam już bardzo nisko, skurczybyczki coraz częściej się pojawiają, a że wyczytałam, że w 9-tym miesiącu już się nie bierze nospy, no to nie biorę. Nie są regularne, ale coraz dłuższe i coraz bardziej je czuję. Z Przemkiem miałam skurcze, ale wyczuwałam je tylko jak miałam rękę na brzuchu. Nawet jak szłam rodzić i były już co kilka minut to ich prawie nie czułam, chociaż na KTG rysowały się wręcz książkowo. Dopiero krzyżowe dawały czadu.
Wczoraj Przemko mnie zaskoczył. Odsłaniał mi brzuszek i chciał wejść do środka przytulić się do siostrzyczki. W końcu przekonałam go, że się tam nie zmieści i tak fajnie przytulał się do brzucha i go głaskał. Pierwszy raz tak zrobił.
(ale podejrzewam,że to tez jedna z moich schiz)
. Tosia jest duża, ale jak pisała Giza - już nie będzie rosła w takim tempie jak wcześniej, a poza tym gdyby nawet okazało się, że będzie cc to myśl o swojej córci, że będzie przez to bezpieczniejsza 

hahahaahahahaha
