beti1982
III'2008 i IV'2010
Ja chyba wczoraj przechodziła depresję poporodową:-(ryczałam cały dzień że nie moge nic robić, było mi tak źle że mój K musi wszystko robićstraszne
a jak K mnie pocieszał to mi jescze bardziej chciało sie ryczeć:-
-
-(od tego czasu mój mąż na każdym kroku powtarza mi ze mnie kocha i jaka jestem ważna dla niego i jak chętnie robi wszystko dla mnie:-)
KOCHANY JEST
a Julka dzis cos marudna i wciaz wisialaby na cyckusorki za braki polskich liter ale na jedne rece ja trzymam i byloby mi ciezko
![]()
Kochana Kasiu, to na pewno przejściowe... to hormony, ale przynajmniej wspiera Cię wyrozumiały i kochający mąż, który Ci pomaga... to bardzo ważne... będzie coraz lepiej i to z taką pomocą

straszne
a jak K mnie pocieszał to mi jescze bardziej chciało sie ryczeć:-
sorki za braki polskich liter ale na jedne rece ja trzymam i byloby mi ciezko

a porodu nie ruszyło. Pierniczę, niech będzie co ma być. Jutro śmigam na ktg, jak nie będę miała większego rozwarcia niż ostatnio to pojadę z mężem i córą do babci po placki na święta - mieli jechac sami, ale mnie nosi. Godzina od Krakowa to żadna odległość, w razie czego zdążymy na porodówkę 
