Bosonóżka
Fanka BB :)
W domku!!!!!! Najpierw rano wyjść nie mogliśmy na to wyczekane oglądanie wózków, bo na przemian nam z M. telefony dzwoniły i ze 3 razy chyba kurtki ściągaliśmy i wracaliśmy do kompów. Rajd po sklepach wózkowych też był okraszony ciągłymi telefonami, M. w końcu w sklepie tak barwnie przez telefon zjechał pracownika, że ze śmiechu prawie usiadłam na krzesełku dziecięcym.
Ale wózków się naoglądaliśmy, mądrzejsi już jesteśmy niż głupsi, wózek Mutsy mąż mi skutecznie wybił z głowy każąc mi manewrować nim po ciasnym sklepie i w ogóle było fajnie.
Trzebiska, ja na szczęście uwielbiam swoją pracę i prezes chociaż czasami szalony, to jednak jest dość w porządku. Ja pewnie dlatego tak dbam o swoją pracę, bo co prawda nie martwię się, że nie znajdę innej, ale w tej ogólnie jest spoko atmosfera, w większości fajni ludzie i jednak dba firma o nas. Jest opieka lekarska, są premie, bonusy świąteczne, integracje, kolacje i s-ka. A poza tym nie oszukuję się - jestem pracoholiczką i na dłuższą metę bez pracy bym sfiksowała.
Ale są takie sytuacje, jak druga połowa tego tygodnia, że dostaję białej gorączki. A to wszystko jeszcze wygląda jak totalny cyrk na kółkach, bo dzwonią telefony na przemian lub na raz i mi, i M. I jedno na drugie sarka, że to jest paranoja z jego/jej (niepotrzebne skreślić) robotą.
A sypialnia doszła, ale zajmę się odpowiedzią dopiero w niedzielę. Bo jutro w ramach dalszego odpoczynku mam rodziców z wizytą i ojca na diecie. I muszę coś dietetycznego ugotować, ale jednocześnie pysznego, żeby się nie zapłakał, że zawsze mu córka takie fajne rzeczy gotuje, a tu d..a.
Futrzakowa, wystraszyłaś mnie trochę, jak czytałam. Dobrze, że się lokator wziął w garść i łaskawie skopał matkę :-)
Malina, jak tam serducho? Już się wszystko dokumentnie uspokoiło mam nadzieję. Ja na początku ciąży miałam takie przebije, gin uspokajał, że to reakcje układu krwionośnego na większą ilość krwi w systemie i wszystkie zmiany w organizmie. Serducha nam ciężko pracują.
Doveinred, widzę że Twój Barnim to super zdecydowany :-) Uśmiałam się, że tekst godny każdego pracownika w piątkowe popołudnie: robić robi, ale mu się nie chce :-) :-)
Ale wózków się naoglądaliśmy, mądrzejsi już jesteśmy niż głupsi, wózek Mutsy mąż mi skutecznie wybił z głowy każąc mi manewrować nim po ciasnym sklepie i w ogóle było fajnie.
No właśnie - po szlachecku. Tobie powina wystarczyć świadomość, że masz potomka. I do pracy. A dzieckiem niech się zajmą inni.... Ech.... Jak to jest, że na codzień to prezesi uważają nas za niezastąpionych i żyć bez nas nie mogą. Ale spróbujcie wspomnieć o jakiejś premii malutkiej choć za wysiłek.... Och, wtedy się okazuje, że setki czekają na nasze miejsca. Tak samo kiedy człowiek potrzebuje wolnego albo zachce mu się rozmnożyć.... Zawsze mnie to zjawisko zastanawiało)
Fifronka, tak prosto z porodówki to może nie... Ale w kwietniu? Targi będą. To i pomysł żebym na taki malutki tydzień poleciała pewnie się znajdzie ;-)Bosa - popiera trzebiskę. Jeszcze w tej twojej firmie wymyslą, że ty z porodówki będziesz wszystko załatwiała, a do Stellki zatrudnisz mamkę, bo przecież z porodówki, to prosto do pracy, najlepiej do Chin!
Trzebiska, ja na szczęście uwielbiam swoją pracę i prezes chociaż czasami szalony, to jednak jest dość w porządku. Ja pewnie dlatego tak dbam o swoją pracę, bo co prawda nie martwię się, że nie znajdę innej, ale w tej ogólnie jest spoko atmosfera, w większości fajni ludzie i jednak dba firma o nas. Jest opieka lekarska, są premie, bonusy świąteczne, integracje, kolacje i s-ka. A poza tym nie oszukuję się - jestem pracoholiczką i na dłuższą metę bez pracy bym sfiksowała.
Ale są takie sytuacje, jak druga połowa tego tygodnia, że dostaję białej gorączki. A to wszystko jeszcze wygląda jak totalny cyrk na kółkach, bo dzwonią telefony na przemian lub na raz i mi, i M. I jedno na drugie sarka, że to jest paranoja z jego/jej (niepotrzebne skreślić) robotą.
Madzik, ja się nie czuję dowartościowana, bo mnie nikt przecież nie ściągnął ;-) Mi tylko prezio z właściwą sobie barwnością zasugerował, że zrobi mi w dziale jesień średniowiecza. A że ja głupia się poczułam w obowiązku ratowania bajzlu? No przecież mi nie kazał! Jakbym nie przyjechała, to co najwyżej bym miała potem poważne kłopoty, ale przecież nic więcej ;-) I jeszcze się, bestia jedna, śmiał wczoraj na mój widok w biurze, że ja to bez pracy żyć nie mogę chyba, ale żebym się nie martwiła, bo jakby co drogę na porodówkę zna i mnie zawiezie. Haha!bosa dzięki za radę, zresztą jedną z wielu;-) łoże piękne, wg mnie praktyczne bo skórę łatwo w czystsci utrzymać, byle tylko kredki, długopis nie wpadły w niepowołane ręce;-)
Mail z sypialnią doszedł?
Czułabym się bardzo dowartościowana gdyby ktoś ściągał mnie z urlopu bo firma się wali![]()
A sypialnia doszła, ale zajmę się odpowiedzią dopiero w niedzielę. Bo jutro w ramach dalszego odpoczynku mam rodziców z wizytą i ojca na diecie. I muszę coś dietetycznego ugotować, ale jednocześnie pysznego, żeby się nie zapłakał, że zawsze mu córka takie fajne rzeczy gotuje, a tu d..a.
Futrzakowa, wystraszyłaś mnie trochę, jak czytałam. Dobrze, że się lokator wziął w garść i łaskawie skopał matkę :-)
Malina, jak tam serducho? Już się wszystko dokumentnie uspokoiło mam nadzieję. Ja na początku ciąży miałam takie przebije, gin uspokajał, że to reakcje układu krwionośnego na większą ilość krwi w systemie i wszystkie zmiany w organizmie. Serducha nam ciężko pracują.
Doveinred, widzę że Twój Barnim to super zdecydowany :-) Uśmiałam się, że tekst godny każdego pracownika w piątkowe popołudnie: robić robi, ale mu się nie chce :-) :-)