Milutek, nareszcie! No właśnie, podpisali Ci krwią cyrograf, że wodę zrobią?
Ola, jak można nie dać wolnego po 25 godz. trasie?!! To jest zbrodnia!
Beatris, witaj! I suwaczek dodaj :-)
A ja już w łóżku od prawie godziny. Małżyk mnie siłą położył, bo już tak jęczałam ze zmęczenia i bólu kręgosłupa podczas kończenia pulpecików dla ojca, że stwierdził, że jestem nienormalna i on by mnie najchętniej ubezwłasnowolnił i trzymał w łóżku do rozwiązania. A znając go, to pewnie jeszcze by karmił solidnie kalorycznymi przysmakami, więc w 9 miesiąc wkroczyłabym z wagą 3 cyfrową jak nic :-)
Ale przynajmniej pulpeciki smaczniutkie, ziemniaki już mam obrane i czekają w zimnej wodzie, surówka z kapustki tylko czeka na wymieszanie. Pozostanie mi tylko jutro kupno 3 espresso do termosika na wynos, bo nadal mam nienaprawiony ekspres, a mój ojciec - francuski piesek, kawy rozpuszczalnej nie tknie.
Ciekawe, czy dzisiaj uda mi się zasnąć przed 2.00 w nocy? Bo to się ostatnio niezłe wyzwanie robi.