Witajcie nowe Marcóweczki!
futrzakowa, fajnie ci, że już w domku. Ja mam dzisiaj straszną śpiączkę, ale nie ma przebacz - kupa roboty i jeszcze dwa spotkania przede mną. W ramach naturalnego podnoszenia ciśnienia zadzwonię chyba zaraz ochrzanić porządnie jednego podwykonawcę

, hihi. Powinien chłopina wiedzieć - nie podpadać ciężarówkom ;-)
Jutro jadę zrobić kilka badań, m.in. na grupę krwi (i ja i Małż) i toksoplazmozę. Mam nadzieję, że już miałam, to może się matka moja wreszcie odczepi od moich bogu ducha winnych kotów. Nie idzie kobiecinie przetłumaczyć, że nawet mój gin nic do moich kotów nie ma, że nigdy nie czyściłam kuwety i że prędzej się od mięsa surowego mogę zarazić. Ona wie swoje i już!
Badania robię u szwagierki i zawiązałyśmy już mały spisek, żeby trochę dokładniej przebadać mojego M. Pobierze mu po prostu trochę więcej krwi i nie pytając zleci dość dokładny panel. Inaczej bym się chyba nie doprosiła, żeby się przebadał - "No przecież dobrze się czuję!". Mężczyźni ;-)