reklama

Marcóweczki 2011

tulip współczuje tej drogi, moja Zosia dopóki jedziemy to śpi, ale dłuższy postój kończy sie pobudka, marudzeniem a zaraz potem prezeniem sie i rykiem, wiec moge sobie wyobrazic sytuacje w korku:(
u nas tez wieczory sa marudne, tak jak w dzien pojedzona może leżeć na sofie i z 20 minut sama to wieczorem musze z nia byc cały czas bo jak nie to płacz, a po chwili taki lament ze sie az zanosi... do tej pory nie rozwiazałam jak to poukładac najlepiej z kapiela, karmieniem i układaniem do snu moich dziewczynek, żeby wszystko zsynchronizować i mieć luźniejszy wieczór...jak jest emek to on kapie Hanie, ale jak jestem sama to nie raz nie dwa wieczorem jest ryk, bo nie zdaże wykąpac Hani, a Zosia znów ryczy o jedzenie. A co do sprzatania i gotowania to u mnie jest pełen minimalizm, niestety nie potrafie wszystkiego ogarnać...
 
reklama
Koncia dobry pomysł. Chyba zastosuję hehe. Niech chociaż raz coś zrobi. Chociaż znając jego to zostawi tak jak jest i sama nie będę miała nawet na czym zjeść.

Tulip rodzice wyprowadzili się do nowego domu i zostawili nam mieszkanie na spółkę i ciągle mówią że musimy jakoś się pogodzić i że to nasza sprawa a nawet jak tłumaczą mu żeby zamienił się pokojami to on i tak swoje robi a oni chyba boja się go urazić itd. Oj szkoda gadać... Mam nadzieję że to już długo nie potrwa bo osiwieję z nim. Kilka godzin szurowałam balkon w tym tygodniu i co dzisiaj zobaczyłam? Rozlane piwo, dwa kufle po nim i moją miseczkę z petami. Aż mi się płakać chciało bo posprzątałam ten balkon juz na chrzciny. Tylko podłogę miałam odświeżyć dzień przed. A co do Laury to moja ma podobnie w dzień. Najlepiej to tylko ją nosić a jak się ja odłoży to najpierw kwęka, potem pokrzykuje a na końcu wrzeszczy. 10min zajmuje się karuzelą nad łózeczkiem i 10min leży w leżaczku a pozatym trzeba ją nosić i do niej gadać. Ale to tatuś ją tak nauczył bo ja staram się ja odkładać, gadać do niej jak leży, zajmować ja czymś. Wieczorem nakarmię ją i odkładam do łóżeczka i w większości pokręci się, pokwęka i zaśnie i tylko czasami kończy się to płaczem więc ją wyjmuję przytulę, ponoszę i odkładam znowu.

A co do obiadów to gotuję jak mąż wróci z pracy i się zajmie małą. I robię zazwyczaj zupę na dwa lub nawet trzy dni bo nie mam czasu na bawienie się i wymyślanie mu codziennie to innej zupki. Albo robię masowa ilość naleśników czy pierogów i jemy 3 dni. Niestety tak narazie musi być bo jak jestem z nią sama to nie mam czasu na dłuższe czynności. Ewentualnie nastawię pranie i rozwieszę czy ogarnę mieszkanie. Na zakupy jeżdzimy razem.
 
Ostatnia edycja:
hej kobitki :-)
Ewi, brat się nauczył, że wszystko za niego zrobisz, wygodnie mu z Tobą ;-) a widzę, że nie masz cierpliwości go ustawiać,a on to wykorzystuje.

Mój młody też rączkowy, ale to wszystko wina kolek :-( no i czytałam ostatnio, że jak się nie zaspokoi tej potrzeby tulania, to dziecko zacznie płakać w taki sposób, że nie wiadomo o co chodzi, no i rzeczywiście zwykłe marudzenie przeobraża się w taki płacz, że potem trzeba zgadywać...To już wolę go trzymać na rękach

Jazda samochodem wygląda u nas podobnie, puki jedziemy jest dobrze, każdy postój na światłach kończy się rykiem :sorry:

No i w domu też uprawiam minimalizm, szkoda, że M również, wczoraj była awantura, bo już patrzeć nie mogę na ten syf, dzieckiem się zająć nie chciał, tylko siedzi i dłubie w akwarium :wściekła/y: od tamtej pory rybki siedzą wystraszone przy dnie, bo przez przypadek wpadła mi do akwarium jego bluzka :crazy: niech się cieszy, że nie poszły w kibel...

Wczoraj nas dopadła kolka, nie wiem od czego to zależy, ale taka silniejsza pojawia się raz na tydzień

Muszę dziecko grubiej ubierać na noc, bo tak długo macha nóżkami aż nie zrzuci kołderki :baffled: i ostatnio miał raz zimny karczek, a w nocy trzeba go przykrywać po 20 razy, no i stęka wtedy, nie da się kompletnie z nim spać :-p On w ogóle jakiś naturysta, przy ubieraniu też niezadowolony, a w nocy nawet skarpetki zrzuca :no: najgorsze, że w śpiworku mi się poci, bo taki gruby, chyba zacznę go tam nago wkładać. Przy rozkopywaniu kołderki obraca się o 180* i puka w szczebelki rączkami...
 
Hej laseczki-marcóweczki
Witam was niedzielnie i ...deszczowo. Wczoraj była taka fajna pogoda a dziś dupa. Wczoraj poszalałam sobie na koniach (mój eM woli siedzieć z małą w domu niż jechać ze mna do stajni więc mam zupełny luz wtedy, bo tam nawet nie ma zasiągu telefonu), potem wpadli znajomi a po obiadku, przy robieniu którego twardo asystował mi syn i sie uczył ja robic łososia na grilu z zielona sałatą pojechaliśmy poprosić oficjalnie przyjaciela eM by został chrzesnym i tak mina dzień.
Koncia-ty to masz widę włoski temperament, mnie to tez czasem sie burzy ukraińska krew ze strony babci i jest awantura na całego z zucaniem czym popadnie.
Co do gotowania i sprzatania, to gotuję obiady głównie w szybkoważee więc zajmuje to ok 30 min (mięso marynuję wczesniej w wrzucam do szybkowaru jam mam chwilę), podaję z ryzem lub makaronem, prasuję jak mała śpi (tyle ile sie uda) a sprząta eM (jak jest w domu), a zakupy zywieniowe robie przez internet, a chleb kupuję jak odprowadzam syna do szkoły i tyle. Dom jest do mieszkania, to nie muzeum więc jak jest tak jest.
 
witajcie
Milusia spi od 21 do 6;10potem cyc i teraz od 7;20 do teraz :szok: jednak dzis siedze z mala sama jutro musze po robic przelewy itd. i pojade popoludniu do babci na 2 dni :tak:
tulipku z moja jest podobnie na spacerach i powiem Ci ze boje sie z nia wychodzic czy jechac(raz w aucie darla sie z malymi przerwami 40min :eek:) no ale walcze bo siedziec w domu to jeszcze gorzej bo czlowiek oszlec moze :crazy:
koncia u nas czasem eMke tez gluchy na moje prosby siedzi na necie i wogole ma wtedy niedosluch i nie slysz co ja do niego mowie :wściekła/y: dramat
vetus fajnie ze masz odskocznie w koniach :tak:

milego dnia :)
 
witam

kurcze ale produkujecie!!!!!!!!!!!

mnie wczoraj odwiedziła koleżanka z którą sie 10 miesiescy nie widziałam przyjchała ze swoja córcią Nicol w wieku Wikuni i taki zrobiły w domu sajgon ze stwierdziłam iż poszukam ciemnych okularów zeby tego nie widzieć:szok::szok: no ale jakim cudem udało mi sie ogarnąć to pobojowisko:cool::laugh2:


potem tak kosci i głowa zaczeły mnie boleć ze wziełam prochy na przeziębienie bo czułam ze mnie rozkłada zaraz muszę znów wziąść bo nie przeszło a chora być nie mogę:no::no:

Tatus córcię zabrał ze sobą do sklepu na 3h a ja z małym zostałam własnie oczka mu sie zamknęły:-D:-D


Tulip- ja sprzątam czy tez gotuje nawet prasuje jak mały spi a jak nie spi to wkładam go w leżaczek on sobie lezy i roamawiam z nim a w między czasie coś tam robię on spokojnie w leżaku potrafi z 1.5h poleżeć pózniej albo zasnie albo muszę go wziąść na chwilkę
Ewi- dokładnie ja bym bratu taki sajgon zostawiła po całej imprezie:-D:-D

Vetka- to choć troszkę wypoczełaś na tych koniach ;-)) a syna masz utalentowanego widzę i chętnego do pracy;-)
patik- i jak tam z Hanią nadal ją brzuszek boli???

ide poprasowac bo mam taką stertę ze zaraz pod sufit mi sięgnie:tak:
 
Hejka,i u nas pogorszenie pogody,zimno i juz popadało troszke:(

Cos mi sie dziecko moje zmieniło,od dwoch dni gorzej je tzn czesciej ale mniej i gorzej spi tzn budzi sie czesciej,nie wiem czy to przez ten katarek,hmmm Ale za to dzis stał sie cud;) rano tak sobie od niechcenia przystawiłam mała do piersi i wiecie ze załapała? normalnie w szoku byłam bo ssała 10min bez ryku i lamentu ,sama nie namawiana;) a juz bardzo dawno jej nie przystawiałam a bez ryku to nigdy nie ciagneła a tak długo to juz wogole;) niestety drugiego cyca juz nie chciała ale dojadła 50ml z butli,ciekawe czy w koncu przestawi sie na piers czy to tylko jednorazowy przypadek....
Dzis idziemy na obiadek do mojej mamy wiec wpadne tu pewnie dopiero wieczorkiem:)
Pinus oby chorobsko Cie omineło:)
Vetka fajnie ze masz czas na konie:)
Koncia biedne rybki;) a moze Maksowi za goraco dlatego sie tak rozkopuje? ostatnioczytałam ze własnie dzieci tak robic lubia;)
Tulipus wspołczuje wczorajszego dnia ,na szczescie dzis jest nowy dzien i na pewno bedzie lepszy:)

Ja sprzatam rzadko a najczesciej wtedy gdy mała spi,prasowanie moja mama robi;) a gotuje czesto z mała tzn ona na lezaczku w kuchni mi sie przyglada a jak marudzi to ja bujam jedna noga;)

a jeszcze mam pytanko do mam butelkowych ,czy Wasze maluchy tez czasem tak sie wyrywaja przy karmieniu? tzn wygina sie,prezy i krzyczy? a i czy sa jakies specjalne wskazania jak trzymac dziecko do karmienia butla?

Miłej niedzieli:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry