Alez mialam dzien!

Najpierw mala ki marudzila na spacerze, ja nie wiem co jej jest ale ma uczulenie na gondole, wozek, ludzi chodniki, albo miewiem na co jeszcze. Probowalam waszych sposobow niewyjmowańia jej jak ryczy, ale gdzie tam, konczy sie nerwami i zanoszemiem sie!postanowilam wiec zabrac ja do kolezanki ,ktora mieszka pod warszawa, myslalam ze posiedzimy w ogrodku i bedzie fajnie, wiec zapakowalam mala w fotelik i ruszylysmy w droge. Wszystko bylo by ok, gdyby jie masakryczny korek pod wawa w ktorym utknelam na godzine bez mozliwosci zawrocenia!! Mala mi ryczala, staralam sie ja uspokoic,ahh co ipja przezylam ( ona zreszta tez)
Jedyny pozytyw dnia to taki, ze przekonala sie do smoczka nuka! Troszeczke wiec pospala u kolezanki. Po powrocie do domu nawet nieplakala jak ja z kapieli w recznik wsadzilam. Dopiero potem standardowe kolko marudzenia. Najgorzej ze ona wymusza na mnie lazenie z. Ia po pokoju i lulańie. Jak sie nie rusqzam to najpierw jest placz, potek krzyk...nie wiem co z nia robic

Ewi sluchaj konci- i zostaw mlodemy budrel oo chrzcinach. Poza tym nierozumiem do konca twoich rodzicow, gdyby to chodzilo o moje rodzenstwo to by takiego brata moi rodzice ustawili, ( albo robi co oni kaza, albo wara z ich mieszkanka )
Dziewczyny jak wy to robicie ze sprzatacie gotujecie itp..ja nic zaplanowac nie moge. Czasme jak mala spi ogarniam chalupke, ale nigdy nie wiem kiedy sie obudzi