Ja też wpadam jak po ogień - u nas wszystko okej, zrezygnowaliśmy z dzisiejszego spaceru bo mocno wieje, a w czwartek wybieramy się na 4 dni w Bieszczady i nie chciałam, żeby nas przewiało. W ogóle logistycznie to nie lada wyczyn i cieszę się, bo będziemy miały taką małą "próbę" przed wakacjami :-) Natka zdrowa, nadal trochę "krzywa" (asymetria ułożeniowa), dostaliśmy skierowanie na 10 wizyt rehabilitacyjnych ale dopiero od 12-go lipca jest termin więc czekamy. Z nowości - pojawiły się niedawno nasze pierwsze łzy, jak grochy - wygląda to bardzo dramatycznie i o ile do wrzaskuna i marudy się już przyzwyczaiłam to do zalewającej się łzami (a dokładniej jedną) muszę się przyzwyczajać od nowa :-) dla równowagi pojawił się też głośny śmiech - narazie jeszcze nieśmiało, przy gilgotkach i figlach, ale już dosyć głośno, co sprawia, że jestem przeszczęśliwa! :-) No i gada już na całego, ochy, achy, wrzaski, piski królują teraz na całego!!