ufff... no to wróciliśmy z pierwszej wyprawy w trójkę

powiem Wam że było suuper

jak z młodą podeszłam na brzeg morza to jej banan z buci nie schodził

nawet nóżki zamoczyła, ale woda zimna była pieruńsko. A tak poza tym to plusem wielkim jest to, że spędzaliśmy prawie cały dzień na świeżym powietrzu, chyba że był upał (raz się zdarzył ;-)) Niunia niestety częśto odmawiała jeżdżenia w ózku, więc sporo ją nosiliśmy :/ ale to wydaje mi się nie całkiem z fanaberii, tylko z tego jej refluksu, bo co marudziła i ją podnosiliśmy to cośtam się odbijało i ulewało czasem, także marudziła trochę. Pogoda świetna, bo upałów nie było a słońca całkiem dużo. Było praktycznie po sezonie, więc i tłumów nie było, także jestem naprawdę zadowolona. Podróż w tamtą stronę w miarę, bo nocą, jak tylko młoda zasnęła na noc to ruszyliśmy, dwie pobuidki po drodze na jedzenie. Tylko nad ranem już trochę trudno było bo ja całą noc prowadziłam, eM nie ma prawka jeszcze, ale dałam radę. Z powrotem było gorzej, bo ruszyliśmy ok. 2 w nocy, no i trzy pobudki były z czego dwie ostatnie to masakra, bo Mała się rozkrzyczała, wpadłą w histerię, uspokajałam ją gdzieś na poboczu, i do samochodu, po chwili znowu ryk, pobocze, kołysanie i do samochodu i w końcu zasnęła.
Tu jak widzę dużo się działo, w temacie sporu też chcę wtrącić swoje trzy grosze jako że jestem świeżakiem, a mianowicie rzeczywiście po pierwszym wpisie i reakcjach poczułam się rzeczywiście nieswojo, ale po późniejszych wypowiedziach dziewczyn wierzę, że nie miało to takiego celu jak się wydawało na początku, myślę że każda z nas, nie ważne kiedy dołączyła, ma coś do powiedzenia, może doradzić innym, dodać otuchy, czy zwyczajnie pogadać. Mam nadzieję, że to forum może stanowić dla każdej z nas rodzaj azylu, gdzie okazuje się że nie jesteśmy same z naszymi problemami, bo ktoś gdzieś przeżywa dokładnie to samo i może nas zrozumieć, pocieszyć czy po prostu wysłuchać.
Tyle...a poza tym, już nie pamiętam kto to pisał, ale ja na przykład nie czuję że zaniedbuję córkę kiedy leży sama na macie, bo uważam że takie chwile też są ważne kiedy dziecko ma czas żeby obserwować sobie świat na swój sposób, widzę jak Łucja przygląda się jednej zabawce długo, ogląda z każdej strony, a gdybym ją zabawiała to patrzyłaby ciągle na mnie, albo na zabawkę, ale moimi oczami, widziałaby tylko to co jej pokaże, a tak może sobie odkryć to co chce, np. zaczęła przekładać z rączki do rączki oglądając sobie coś. Oczywiście poświęcam jej dużo czasu bo często nie mogę się od niej oderwać

i uważam że nie da się rozpieścić dziecka poświęcając mu czas i dając miłość
spring super że Jasio zdrowieje, zobaczysz jak zacznie łobuzować to zapomni o wszystkim, nikt kto sam tego nie przeżył nie zrozumie, więc powiem tylko że świetnie sobie poradziłaś jako matka, a łzy są również potrzebne, bo gdyby w takich sytuacjach człowiek nie płakał to dopiero można by sądzić że coś jest nie tak, a my wsyzstkie tak jak napisała
alamiqa powinnyśmy dziękować codziennie że mamy zdrowe dzieci, pomimo różnych przejściowych (oby) problemów.
malinaa jesteś dzielna i świetnie dałaś radę, ja też czasem mam wrażenie że wszystko na mojej głowie mimo że eM jest w domu i przez to chyba tracę cierpliwość, zwłaszcza jak nie wiem o co młodej chodzi, wtedy znowu mnie dopada myśl, że co ze mnie za matka, jak nie potrafię zrozumieć o co chodzi mojemu dzicku, co mnie jeszcze bardziej denerwuje, ale to przechodzi zazwyczaj jak tylko spojrzę w roześmianą buzię
julia super że wróciłaś, mnie osobiście brakowałoby Twoich wielokropków
barbra oby sytuacja się szybko poprawiła, nie ma to jak kłótnia kiedy potrzebujesz rozmowy
pinka no to widzę żeś Ty człowiek utalentowany

ja jużjestem fanką Twoich zdjęć Nikity a tu proszę jeszcze cukiernik

i jaka nagroda za to
marlena, milutek no Wy to jesteście dopiero Matki Polki, my "pojedyncze" to się chowamy, aj przy jednej nie mam czasu na ogarnięcie się czasem, a co dopiero przy dwójce, ale to chyba jest też tak, że jak trzeba to się da radę choćby nie wiem co, nie?
DZisiaj Niunia ładnie pospała, po południu nawet 3 godziny z dwiema przerwami na ponowne uśpienie, kurczę denerwuje mnie coraz bardziej to, że nie potrafię jakoś znaleźć sposobu na jej zasypianie, mam wrażenie za każdym razem że ja ją usypiam, a ona wcale nie chce spać, mruczy jakby z niezadowolenia, ale ukołysana zasypia w 5 minut, więc chyba jednak chciała spać, co?

dopiero od jakiegoś miesiąca "wyszłą na prostą" ze zdrówkiem, więc chcę ją nauczyć się wyciszać ,bo chyb z tym jest problem, usypiam ją na rękach, ale już mi kręgosłup wysiada, a dopiero niedawno przekroczyła 6kg, co będzie dalej...
ufff... no to się rozpisałam, dobrej nocy
