To ja już z domku nadaję

Jakoś odżyłam po spacerze z pracy do domu i jak wróciłam to odpaliłam odkurzacz, nie mogłam znieść dywanu z Fredowych kłaków, wstawiłam też pranko z kocykiem (kupionym we czwartek), na który Fredzio już zdążył się wyrzygać ech.. Pożarł swoją gumową kość i musiało się to tak skończyć..
Poczytam sobie teraz o wózkach, co piszecie, może wreszcie się na coś zdecyduję..
A póżniej do mamy na pierogi

Zadzwoniła, że jedzie już do domu i bierze się za lepienie
Kurczt martwią mnie te bóle brzucha.. a wizyta dopiero 18ego..
Fajnie masz
Bosa, że jutro idziecie na widzenie
Harszka no nareszcie zwiększasz częstotliwość pisania, bo się stęskniłam..
A gdzie przepadła
Milusia?? Haaaallllllooooooooooooo..