Nie nadążam z niczym..
Maruda bynajmniej mnie nie uraziłaś, mam wieeeeeeeeeelki dystans do siebie
Bosonóżka a to Ci dopiero niespodzianka - szoking!! W każdym razie gratuluję córuni
Nie załamuj się, zobaczysz - będzie córunia tatunia jak u nas (no chyba, że też za tydzień będzie nispodzianka hihihi). A Twój eM ma rację - Stella będzie miała wymarzoną mamę, wystarczy, że ją tylko zobaczysz po narodzinach i o chłopcu zapomnisz w jednej chwili
Milenko ogromu milości i szczęścia na każdy dzień Waszego wspólnego życia :*
Tulip u mnie siatkówka od dzieciństwa była sportem codziennym, niestety odkąd mam męża musiałam rzucić ten sport, bo on twierdzi, że to męskie zajęcie, a teraz to już w ogóle ;p
Papciaku gratuluję udanych łowów, też mam zamiar po lumpkach pobuszować, ale na to potrzeba czasu, ktorego ostatnio mi notorycznie brak..
Koncia ma rację - ja marzyłam o barbie, ale niestety dostałam jakąś stefani czy coś.. cóż.. trza było i taki prezent docenić
Harszka fajno mieć swojego osobistego Kena, co??
)))
Pestusia też mam krew w nosku, raczej skrzepy jak Futro niż ciurkiem i się nie przejmuję.. W ciąży tak bywa i już
Taki nasz – ciężarówkowy – urok
Cliford no nie mogę z Ciebie – ta, co się bała coś kupować, że za szybko nie można – a teraz to już chyba opróżniłaś wszystkie sklepy w swojej okolicy, co?? Nie masz mi co zazdrościć jednej przespanej nocy, odkupiłam już to solennie ech..
Milusia skoro latasz po rodzince, to chyba Ci lepiej, co? Mam nadzieję, że po chorobie ani śladu!!
Scarlet u mnie też będą (jak wreszcie z pracy wylezę) pierożki od mamy mmmmmmmmmmmmm
Olunia jak czytam Twoje posty to zawsze wiem, jaka pogoda jest na wybrzeżu
Erwina widać, że jesteś twarda babka – dasz radę! A my wszystkie będziemy trzymać za Ciebie kciuki
Będzie dobrze, po prostu musi być!! Myśl pozytywnie, to też jest bardzo ważne w ciąży..
Ona jak ja Cię rozumiem z tym jedzeniem
chyba nam się już potrzeby zwiększyły, bo kiedyś dla mnie śniadanie do 13ej mogło nie istnieć, a teraz to wstaję rano i już mnie ssie
a waga pokazuje coraz więcej uuuuuu…
A ja odpokutowałam już jedyną przespaną od pół roku noc, dzisiaj może ze 3 godziny udało mi się zdrzemnąć.. Od 14ej okrutnie bolał mnie brzuch, z przerwami na nabranie oddechu, nospa chyba nie pomagała za bardzo.. Brzunio nie robił się twardy, krwawień nie mam, czuję, że Julka harcuje - to chyba nie mam się co martwić, co?? Ja już sama nie wiem.. Od niedzieli mam takie bóle w prawym boku od jajnika do pachwiny, a wczoraj to nawet na udzie i na plecach.. Dzisiaj przestało po 9ej, tak samo z siebie bez nospy nic.. Cieszę się jak głupek, bo to wieeeeeeeeeeelka ulga, a na samą myśl, że to wróci, to aż mam mdłości..
Chciałam zapisać się na wizytę nfztowską, ale "cudowna" baba w rejestracji jednej z przychodni naskoczyła na mnie, że "się chodzi od początku do końca do swojego lekarza i że widać wcale tak mnie nie boli skoro tyle dni zwklekałam, a jak będę miała krwawienia to mam jechać na pogotowie", spytałam jeszcze "czyli pani mi nie pomoże, tak?" i się rozłączyłam.. zadzwoniłam do eM i się mu wyryczałam w słuchawkę.. co za sucz!!!!
Na szczęście u mojego gina mam na 18ego wizytę z połówkowym i 4D za 200zł, więc nie chcę teraz płacić stówy (jutro za badania 200zł wywalę).. Powiedzcie mi co mam robić.. Na razie nie boli, ale jak mnie znowu złapie?? :'''''''/