ja tez zastanawialam sie dzisiaj jak to bylo rok temu.
Rano wstalam poszlam do szkoly i nawet nie spodziewalam sie ze za kilka godzin bede miala juz moje slonko kolo siebie.
Bo miala termin cesarki za dwa dni.Nawet energie taka mialam ze pomimo ze nauczycielka nie wymagala odemnie zeby robic zadania przy tablicy to ja i tak chodzilam.
I jeszcze smialam sie ze nic nie bedzie jak pochodze.No i wychodzilam.Bo jak zaraz po szkole moj G zawiozl mnie na usg i ktg(rutynowe) do szpitala to juz nie pozwolili mi wstac z lozka zeby nie przyspieszyc porodu bo bali sie ze jak zaczne to popekam a skurcze juz byly ok70%.A ja nawet ich nie czulam. Poza tym ze maly szalal jakby chcial wyskoczyc.
Powiem wam ze pomimo ze bylam w strachu to ze wzruszenia ze to juz plakalam i trzeslam sie jak osika.
I nie wazne ze to bylo juz 3 dziecko.
Marcia zazdroszcze wam spotkania.Ja tu nie mam nikogo a na forum takie zajefajne babki ze tylko marzy mi sie spotkanie.
Ionka super niespodzianke Ol ci sprawila.ja to myslalam ze moj maly nie bedzie chodzil przed roczkiem a tu 1,5 tygodnia temu ruszyl jakby zawsze chodzil
Teraz jest marudny bo zakatarzony.Do tego wspinal sie na krzeselko i upadl na podloge i zarabistego guza sobie nabil na glowie.Wiec z pol godzinki nie chce go klasc spac.A on zawsze o tej porze juz spi.Teraz snuje sie jak zabi pomiedzy Kuba i Karola i jeczy