Czarnuszka moj nie ma żadnej błony


wyciaga jezor.
A co do warzyw to ja pomidory juz zaliczylam i malemu nic nie bylo!! To super bo uwielbiam pomidory
Surówke tez jadlam taką z kapusty pekinskiej,marchewki i jablka.Zajadam sie tez bananami.Kiwi jadlam ale chyba po nim miał biegunkę wiec juz nie ryzykuje.Ogolnie na razie wszystko to co zjadlam mały toleruje.Nawet czekolade, fistaszki i sledzie w sosie pomidorowym







wyciaga jezor.A co do warzyw to ja pomidory juz zaliczylam i malemu nic nie bylo!! To super bo uwielbiam pomidory

Surówke tez jadlam taką z kapusty pekinskiej,marchewki i jablka.Zajadam sie tez bananami.Kiwi jadlam ale chyba po nim miał biegunkę wiec juz nie ryzykuje.Ogolnie na razie wszystko to co zjadlam mały toleruje.Nawet czekolade, fistaszki i sledzie w sosie pomidorowym




A on sie tak meczyl, ze ja prawie plakalam razem z nim. Pozniej spal 5 godzin bez jedzenia. A jak sie juz obudzil, to znowu cyrk, bo nie moglo mu sie odbic i ulewal. Rano z karmieniem sie nameczylam, jak zawsze je po 140-150ml, to teraz 90-100ml. Szarpie sie, prezy, placze, do tego nos mu katar dalej przytyka :-( W nocy nosilam go godzine do odbicia i nic. Pozniej siedzialam przy lozeczku i patrzylam czy mu sie nie uleje... Jestem wyczerpana, permanentnie zmeczona i niewyspana, mam strasznego dola i wszystko mnie boli. Padam na pysk :-( Nad ranem zlapala mnie migrena
M pracuje, a ja sama z Malym... Czasem nie mam kiedy zjesc i tak np. o 16 jem pierwszy posilek czyli sniadanie
Mam dosc, nie przypuszczalam, ze bedzie mi tak ciezko. Nie wiem co jest. Tak sie o niego boje, zeby mu zadnej krzywdy nie zrobic, zeby byc perfekcjonistka, a tu taka masakra i zalamka :-( Ja, ktora mowilam, ze sobie poradze, poddaje sie, opadam z sil :-( Ciagle cos sie dzieje :-(
ale nie moge patrzyc jak sie meczy i zaraz mnie dol ogarnia...

pogoda suuuper i znowu bardzo ciepło, trzeba korzystać :-)