Justyna337
Fanka BB :)
mój mąz się nie da zagonić - próbowalam nie raz. jak sie rozplakałam raz czy drugi, ze sobie nie radzę, że Zuzia, obiad, sprzatanie... i że inni to wszystko maja zrobione tylko ja jestem jakaśfelerna to mi poweidział - a kogo znasz, że u niego wszystko jest tak zrobione??i faktycznie -nikogo. przynajmniej z małym dzieckiem i psem na karku (dobrze, ze niewidziałam Twojego mieszkanka Sara). ale ze sprzataniem z nim nie wygram - tak został wychowany i tak robi postepy. ale jest strasznym bałaganiarzem i chomikiem wiec mamy mnóstwo rzeczy ktorych nie mozna wyrzucić - i wszystko musi leżec na wierzchu.kiedyś z tym walczyłam ale w sumie - troche odpuściłam. w końcu to ma byc mieszkanie dla nas a nie dla gości, którzy nas odwiedzą, a po drugie Adam teztrochę zluzował. i po trzecie - :-):-):-) czekam aż Zu zacznie raczkować - wtedy zaraz wszystkie kable czy ważne papiery znikną z podłogi i ngle okaże się, że można je sprzatnąć
kitki - ale męża załatwiłaś. Zuch dziewczyna!!
Mój mna szczęście teraz jak jest w domu to garnie sie do malej. kąpie ją ale ja usypiam - i tak ja karmię więc tak jest jakoś naturalnie. jak mała boli cokolwiek czy jest marudna to Adaś zaraz leci i mówi, zebym ja dala i działa - jakoś może jest mniej zmęczony i jego sokój na nia działa? gorzej w weekendy bo psuje nam rytm dnia. no i chciałby poleżeć a przy dziecku to juz się tak nie da specjalnie - trudno mu to zrozumieć. najchetniej poleżałby z nią przed TV tylko nie moze zrozumieć dlaczego ona kwęka - kwękabo się nudzi. więc wtedy jest gorzej ale nie mogę narzekac ogólnie. a Ty Madzik pogadaj z mężem o prostu i powiedz na spokojnie co chodzi a jak nie to faktycznie - metoda Kitki i tyle. a jak nie wiesz co robić to się wyluzuj po prostu. idx rano na zakupy, potem manicure, czy fryzjer, moze kino wieczorem i lody - i dopiero wróc do domu:-) i niech sobie mąż radzi jak taki mądry
tylko spójrz też uczciwie na siebie - żeby nie było. czy nie czepiasz się za bardzo czy na pewno jestes w porządku, itp. Zapytaj najpierw siebie o co ci chodzi i czego oczekujesz od męża - realnie. bo wtedy jak wiadomo czego się chce łatwiej się rozmawia niż w emocjach jak się krzyczy wszystko co slina na jężyk przyniesie.
ja ciagle bez seksiku, a teraz mąż się przeziębił i spi w innym pokoju...;-) chyba zostanę powtórną diewicą, teraz to juz się zaczynam stresować - tzn nie tym, że jeszcze nie było tylko czy będzie dobrze...
kitki - ale męża załatwiłaś. Zuch dziewczyna!!
Mój mna szczęście teraz jak jest w domu to garnie sie do malej. kąpie ją ale ja usypiam - i tak ja karmię więc tak jest jakoś naturalnie. jak mała boli cokolwiek czy jest marudna to Adaś zaraz leci i mówi, zebym ja dala i działa - jakoś może jest mniej zmęczony i jego sokój na nia działa? gorzej w weekendy bo psuje nam rytm dnia. no i chciałby poleżeć a przy dziecku to juz się tak nie da specjalnie - trudno mu to zrozumieć. najchetniej poleżałby z nią przed TV tylko nie moze zrozumieć dlaczego ona kwęka - kwękabo się nudzi. więc wtedy jest gorzej ale nie mogę narzekac ogólnie. a Ty Madzik pogadaj z mężem o prostu i powiedz na spokojnie co chodzi a jak nie to faktycznie - metoda Kitki i tyle. a jak nie wiesz co robić to się wyluzuj po prostu. idx rano na zakupy, potem manicure, czy fryzjer, moze kino wieczorem i lody - i dopiero wróc do domu:-) i niech sobie mąż radzi jak taki mądry
tylko spójrz też uczciwie na siebie - żeby nie było. czy nie czepiasz się za bardzo czy na pewno jestes w porządku, itp. Zapytaj najpierw siebie o co ci chodzi i czego oczekujesz od męża - realnie. bo wtedy jak wiadomo czego się chce łatwiej się rozmawia niż w emocjach jak się krzyczy wszystko co slina na jężyk przyniesie.ja ciagle bez seksiku, a teraz mąż się przeziębił i spi w innym pokoju...;-) chyba zostanę powtórną diewicą, teraz to juz się zaczynam stresować - tzn nie tym, że jeszcze nie było tylko czy będzie dobrze...

dlatego w domu bylby balagan ale ja wymyslilam cos takiego ze sprzatam z nia:-) w jednej rece ja trzymam a druga np. wycieram kurze czy nawet odkurzam
Naczynia zmywam kiedy mala spi ale najczesciej robie to nabierzaco czyli pobrudze kubek to od razu go umyje. pranie wstawiam jakos w miedzyczasie a rozwieszam jak mala mi da 5 minut albo na raty..
Normalnie tak mnie wkurzył, pretekstem był oczywisci ten pokaz laseów nad fontanną. Ogólnie nie było za ciekwie, Ada jakas była rozdrażniona i spasowałam ze względu na nią. Powiedziałam, ze nie jedzie na żaden kawalerski, ze ma się zajac dzieckiem. A on mi na to, ze nie jkedziemy w takim razie na wakacje. Na wakacje to ja sama moge sobie pojechac, bez łaski 