reklama

Marzec 2009

:baffled:Sara napewno sie wyrobisz:tak:

A ja nie mam ochoty na nic jestem zmeczona,wczoraj do 2 tzn.dzisiaj heh gadalismy z m,a potem sexik.
Mowilam wam ze poklucilismy sie kiedys o to gdzie bedziemy mieszkac jak pojedziemy na urlop do PL i ja wczoraj znow zaczelam ten temat,klocic sie nie klocilismy ale .......malo braklo no ale udalo sie bez klotni.
Nie jestem z tego zadowolona ze m tak postawil sprawe.
Stwierdzil ze jesli chce to moge mieszkac u ojca a on u rodzicow bo ma blizej do nas na dzialke i jak bedzie cos tam robil to na obiadek do mamusi zawsze blizej:baffled::baffled::baffled:.
Powiedzialam ze tak bedzie bez sensu bo jestesmy malzenstwem mamy synka i osobno mieszkac,ale przeciez on jest upary jak malo kto i powiedzial ze bedzie nas odwiedzal:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:lipa co!!!!!!!!!!
A ze ojciec moj mieszka na wsi jego rodzice tez,a malo tego praktycznie wszyscy sie znajom(9km roznicy) to mieli by o czym gadac i chyba dla dobra naszego malzenstwa zgodzilam sie mieszkac z nim u jego rodzicow,chociaz nie wyobrazam sobie tego:angry::no:.
Ale zobaczymy,uleglam mu a on jak zwykle postawil na swoim:baffled::wściekła/y:
 
reklama
hehe ja tez piękłam wczoraj nalesniki:-D
Napisze tylko szybko że u nas już jest lepiej, choć zobaczymy jak to wyjdzie na dniach:tak:
Uwaga uwaga przywróciliśmy też podział obowiązków z czasów panieńskich:tak: Jako że jestem w domu to ja gotowanie od pn do pt i lekkie sprzatanie, a on co sobotnie generalne sprzatanie(tance z odkurzaczem,łazienki, zmywanie podłog a mamy duzy dom;-)) i gotowanie ze mną w weekendy oraz pranie:tak: prasowanie ja:tak: zmywania nie licze bo mamy zmywarke:-D chciałam być dobra i dac mu samo sprzatanie ale przyznał że to za mało i podzieliliśmy inaczej:-)
Rozmawialiśmy dużo i przyznał że jest bardzo nadal zazdrosny o Oliwiera, ale mu wytłumaczyłam że ja go kocham ale synek przecież tylko na nas zdany jest:-) Oboje obiecaliśmy poprawę, chcieliśmy to przypięczętować .... seksikiem....:-D
ale Oliwier sie obudził i po seksie było:baffled::eek:

A ja mojego Zbyszka poznałam na 1 roku studiów w akademiku, mieszkał z moim bratem w pokoju:-D Potem długo było nam ciężko się styknąc (każde miało w głowie kogoś innego) ale jak się już udało to też od razu powiedzieliśmy sobie że już na zawsze;-):-) Po 3 msc związku zamieszkaliśmy w jednym pokoju;-)(mieszkaliśmy wczesniej 2 miesiące razem w mieszkaniu wynajmowanym, on w pokoju z moim bratem).
A mina moich rodziców była straszna jak sie o tym dowiedzieli, że ich córka mieszka z facetem(nie widzieli go jeszcze wtedy wcale na oczy):-Dmiałam wtedy 19 lat:-p o dziwo teraz go traktują jak własne dziecko:-)

M*R czekamy na wieście o małej modelce;-)
Ewelcia może nie będzie tak źle u teściów;-) wiem wiem co sobie teraz myślisz "Będzie strasznie";-):-D ale pociesze Cie że mnie też czeka wizyta w tym msc u mojej wstrętnej teściowe:wściekła/y: trudno jakoś to zniose:-) najwyżej będę milczała jak zaklęta:-D tyle że ja tylko na 2 dni jadę a Ty na dużo dłużej. W czasie pobytu mozecie zawsze do Twojego taty pojechać tez na kilka dni-odsapniesz troche:tak:

Nie odpisuje wiecej bo już nei pamietam co pisałyście-tule naprodukowalyście:-D widać że dzieciaczki były grzeczne:-D

Dobra spadam sie szykowac bo dziś idziemy na ślub znajomych:tak: musze wyszykowac Oliwiera;-):-D
 
Sara – jeżeli jesteście w dobrych relacjach z Waszymi rodzicami, to też myślę, że brać. Myślę, że oni po prostu będą się cieszyć, że mogą Wam pomóc. No i u Ciebie widzę też sielankowo – bo sprzeczki bywają, ale najważniejsze, że nie zmieniają najbardziej fundamentalnych spraw.
Agusia – ale historia z tymi smsami! Fajnie.
Maniulka – też tak pomyślałam ostatnio, że fajne te nasze marcówkowe dzieciaczki, bo sporo możemy nadal pisać.
Miroslawa, Nik_a – ależ tych Krzyśków się narobiło!
Ewelcia – może nie będzie tak źle. A może się podzielcie: trochę u Twoich rodziców, a trochę u jego?
Madzik – super, że u Was lepiej!
A ja dziś wyjątkowo sama w sobotę z Natalią, bo Krzysiek u swoich rodziców, prosili go o pomoc przy wożeniu drewna z lasu – ale część tego drewna będzie dla nas na zimę do kominka. Na szczęście Natalka dziś grzeczna – śpi teraz już 1,5 godziny i pewnie niedługo będzie się budzić na butelkę. Wieczorem planujemy grilla, więc fajnie.
 
Wczoraj wieczor u nas zakonczyl sie calkiem milo ale za to od rana jest gorzej..
Mala obudzila sie o 5 i niechciala juz spac ani lezec w lozeczku, caly czas ja sie nia zajmowalam (zrreszta jak zawsze..) jakos o 8.30 poprosilam D zeby sie nia troszke zajal bo jestem strasznie zmeczona (zasnelam kolo 2) a on jak zawsze robil problem:crazy: wkoncu laskawie sie podniosl i wzial Amelke wiec ja sie jeszcze na troche polozylam ale oczywiscie nie dal mi pospac bo caly czas sie krecil i gadam glupie teksty typu " zobacz jak matka spi i sie Toba nie zajmuje.." Wkoncu mala zasnela wiec moglam sie troche zdrzemnac ale jak ona sie obudzila to D juz musial mnie obudzic bo jak to moze byc zebym ja spala a on nie... (w tamtym tyg. spal do 13:crazy:) Pozniej prosil mnie zebym go obciela zjadl wykapal sie, troche zajal sie jeszcze mala i zaczal sie szykowac do pracy.. poprosilam go zeby zostal z nami chociaz raz caly dzien.. a on na to ze juz jest prawie 13 i musi isc bo ma poumawiane auta do naprawy..( ciekawe po co byl ten zel na wlosy i perfumy skoro idzie pogrzebac w smarach:eek:) Wypomnialam mu ze jak bylam w ciazy to obiecywal ze jak malutka sie urodzi to weekendy bedzie spezal z nami ale on stwierdzil ze oczywiscie znowu wymyslam i histeryzuje:-( Ryczec mi sie chcialo wiec wyszlam z mala do drugiego pokoju.. a on nawet "czesc" nie powiedzial i wyszedl... a teraz glupia siedze i mysle.. caly dzien mam juz schrzaniony do tego ryczec mi sie chce jak nie wiem...

Ale Wam truje.. :sorry:
 
Ostatnia edycja:
No wlasnie ja tez pozniej tak chcialam zeby troche u jego rodzicow i troche u mojego ojca(nie mam mamy:( )dzis byly by jej imieniny,31maja by miala urodziny a 2 czerwca byla jej 2rocznica smierci:-(:-(:-(:-(wszystko w kupie:-(:-(.

Moj m nie chce u mojego ojca,a jak wczesniej bylismy w PL to ja wiecej bylam u "siebie"ale tez on byl ze mna i ja u niego i bylo inaczej,ale u niego jest ciasno!!!!a do tego wku***a mnie to ze jego matka i ojciec ciagle siedza w pokoju i ogladaj Tv i nawet pogadac nie mozna(a drugi telewizor jest u nich w pokoju:baffled:).
I malo tego nie ma lazienki a jest hydraulikiem:angry::angry::angry:tesciowi nic nie jest potrzebne,teraz tesciowa kupila nowy automat bo tamten sie popsul to go nie podlaczyl bo stwierdzil ze frania jeszcze chodzi i jemu to wystarczy,ale przeciez on nie pierze tylko tesciowa musi:baffled:
Bede jezdzila sie kapac do ojca heehheehehehehehehehe:-D:-D:-D:-D:-D
 
irmaa - masz rację! - oczywiście jeżeli chodzi o mojego męża :baffled:
Ale gdybym tak myślała,to byśmy dzieci nie mieli... Ma 27 lat, musi się uczyć być mężem i ojcem. Małżeństwem jesteśmy dopiero od roku, dziecko mamy od 3 m-cy, także biorę przez to poprawkę na wszystkie nasze sprzeczki i kłótnie...
Szczególnie że ktoś kiedys powiedział, że z mężczyzną da się pogadać dopiero po 30-stce, wcześniej są jeszcze dzieciakami...:-)
Oczywiście jesteśmy bardzo szczęśliwi i się kochamy, a "docieranie się" jeszcze musi potrwać....;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry