witam po nieobecnosci od czwartku....
niestety komp nam się popsuł i poszedł do naprawy, także, ani kompa ani internetu. dziś jestem u rodzsiców, bo m cały dzień w pracy - od 8 do 22, także korzystam z siostry komputera. nadrobiłam ten wątek i więcej już nie dam rady...
mam nadzieję, że mój komp szybko wróci...
Jasiek jakiś ostatnie dni jest strasznie marudny.. to chyba jakiś skok rozwojowy, bo to niemożliwe żeby aż tak był marudny... nic mu nie jest a wrzeszczy... chwilkę go zabawię i się cieszy, zaraz coś mu się nie spodoba i wrzeszczy...:-( a jak nie zwrazcam na niego uwagi to płacze i jednym okiem podglada czy na niego patrzę i ide do niego... normalnie mały terrorysta.
acha, wczoraj pierwszy raz próbowałam go uśpić nie na rękach, tylko, żeby usnął w łóżeczku sam... zajęło nam to goodzinę, ale udało się

już parę razy miałam się poddać, odkładałam go i podnosiłam ze 30 razy.... dziś będziemy znów próbowali.
jeżeli teraz go nie nauczę, to potem będę takiego kilkunastokilowego Jasia usypiac na rękach... masakra...
no i pochwalę się - już od dwóch dni nie dawałam mu butelki. chyba mi się troszkę poprawiła laktacja i Jasiek chętniej je. Butelką też było mi w sumie dobrze go karmić, nie narzekałam, ale zaczynałam wpadać w manię liczenia ile zjadł..
ale mam nadzieję, że jeszcze troszkę go pokarmię piersią