Witajcie wieczorkiem
M*R - kuruj sie kobito, zdrówka zycze
Ewelcia - dobrze ze miałaś spokojna noc
Maniulka - nie zazdrosze Wam tej deszczowej pogody, brrrrrr
MM- fajnie ze juz jesteście spowrotem

czekamy na foty bo juz dawno nie widziałyśmy Amelki


i oczywiście mamusię też chetnie poogladamy, prawda dziewczyny?;-)
Avanti - u nas chrzestni tez zyja w wolnych zwiazkach bez slubu i ksiądz problemu nie robił, w ogóle nie pytał o to, moze specjalnie;-)
Za mną kolejny dzien w pracy, czas leci powoli i od 8.30 odliczam juz czas do wyjscia

Na szczescie po powrocie Nadia mi wszystko wynagradza uśmiechem, tuleniem sie i swoim "meme":-) Dzis wrociłam po 15 a na 18 chciałam isc na fitness, miałam straszne wyrzuty sumienia ze znów ja zostawiam

ale musze cos w koncu z soba zrobic bo wygladam jak słonica

. O dziwo paweł sie zgodził bez problemu, wiec luz. Wracam po godz. a moje dziecko słychac juz na parkingu jak wyje

pędem wbiegłam na 3 pietro, po drodze upewniajac sie ze to na pewno Nadia tak strasznie placze. Zastałam mała w sypialni na łózku a pawła w salonie przy kompie



i jeszcze na wejsciu do mnie z gebą że gdzie ja tyle byłam i ze on ma juz dość Nadii:-

-

-( Kurde najpierw sam mnie wysyła zebym szła, niby ok, nawet zadowolony a poźniej pretensje

no i jeszcze płaczące dziecko. W koncu jest ojcem a nie kims obcym wiec jego zasranym (sorki

) obowiazkiem jest sie zajac dzieckiem a nie je tak zostawic. Oczywiscie na wejsciu powiedziałam mu co o nim mysle i do tej pory nie rozmawiamy. Wziełam mała na rece i ryczałam razem z nią. Nadinka na szczescie juz spi spokojnie a ja mam dalej nerwa i doła. Teraz sie zastanawiam czy aby ona codziennie nie ma takich przebojów z tatusiem


Jak wracam to jest wesoła i nie widac aby płakała ale po dzisiejszym występie to sie zastanawiam jak jej jest gdy mnie przy niej nie ma

Chyba rozważe jeszcze raz opcję wychowawczego a tatus niech sie martwi jak utrzymac rodzine w koncu do cholery to on jest głowa rodziny

Zwariuje od tego myslenia i zamartwiania sie:-( Najchętniej zabrałabym swoje malenstwo ze soba do pracy i trzymała w lezaczku pod biurkiem


Spadam bo smęce
