Jula27 jednak słyszałam wielokrotnie o podobnych sytuacjach, gdy ginekolog jeszcze nie był w stanie potwierdzić ciąży, bo pacjentka za wcześnie przyszła z nadzieją, że się czegoś dowie - i wtedy oddawał kasę za wizytę albo kolejną robił za darmo. Ale to też w sumie zależy, czy sam prowadzi gabinet, czy pracuje w jakiejś prywatnej przychodni i zarabia dla kogoś, a sam dostaje tylko część kasy z wizyty, wtedy nie ma prawa raczej decydować o nie braniu pieniędzy w sumie...
Ja planuję pracować przynajmniej do stycznia, ale zobaczymy co życie przyniesie. Pracę mam ciężką, w sensie, że odpowiedzialną, no i nie pracuję w super komfortowych warunkach

Niektóre osoby łapią się za głowę i krzyczą "olaboga" jak się dowiadują czym się zajmuję będąc w ciąży

ale nie do końca mają rację z tymi nerwami, chociaż przyznaję, że źle takie reakcje na mnie działają, bo podświadomie zaczynam wierzyć, że coś może być nie tak przez to, że pracuję. Ale największą pracą dla mnie jest opieka nad zbuntowanym dwulatkiem:/ A od tego urlopu nie wezmę
dobranoc!