Witajcie kobietki,
my andrzejki spędziliśmy domowo, jakoś nie mam siły na tańce.
Tą ciążę przechodzę dużo gorzej niż pierwszą. Tzn czuję się dobrze, ale wszystko mnie boli i ciągnie...
Gorące życzenia dla jubilatów ;-)
Kucia śliczną masz córcię - jaka panienka. Widzę że rybki cieszą się jej wielkim zainteresowaniem. Ja jak mojego brzdąca posadzę przed akwarium to na dłuższą chwilę mam go z głowy.
Atra widzę że mały kaskader Ci rośnie. Fajnie mieć takiego tylko trzeba oczy dookoła głowy i świetny refleks.
Kinga melduję się grzecznie że jestem żyję i trzymam się. Póki co mam trochę mało czasu. Dużo zdrówka dla Filipka.
Witaj Masia.
U nas wszystko w porządku... no prawie. Krzysiek mi trochę smarka, ale daje rade. Ostatnio mąż za to mnie nastraszył. Zadzwonił do mnie z pracy któregoś pięknego dnia z bladego świtu i kazał się wieść na pogotowie. Jak go zobaczyłam zwijającego się z bólu, to mało nie padłam. Okazało się ze atak kolki nerkowej i prawdopodobnie będą się teraz odzywać kamienie.
Ja wypatruje końca roku, bo na początku stycznia mam zamiar odpuścić pracę i poleżeć na zwolnieniu. W zasadzie swoje obowiązki już przekazałam "zmienniczce" i teraz jestem już tylko jako wsparcie, ale czasami tak strasznie nie chce mi się wychodzić z domu...
zmykam, bo nieletni woła ;-)