Witajcie kochane.
U nas wszystko się do góry nogami powywracało. W niedziele, jak pisałam wcześniej, byliśmy u lekarza w ambulatorium i szanowny pan doktor stwierdził, że osłuchowo u małego wszystko w porządku. Mimo to wczoraj coś mnie naszło i wzięłam go jeszcze do naszej dr w przychodni a tu niespodzianka: zapalenie płuc:/ Na szczęście to dopiero początki przejścia z oskrzeli, więc żeby uniknąć szpitala zapisała nam zastrzyki. Niestety są strasznie bolesne...Nie wiem, jak wytrzyma je jeszcze do soboty. Koszmar jakiś...
......................................
Przepraszam was, ale na razie nie nadrabiam, co pisałyście wczoraj, bo jestem totalnie wyczerpana. Teraz mam chwile, to położę się i odeśpię a jutro mam nadzieję na więcej wolnego czasu.