marta2801
Fanka BB :)
no wlasnie jak dziecko zapyta to ja tez rozumiem...ale zauwazylam ze rodzice zbywaja dzieci albo mysla ze ja bede dzieciom tlumaczyc zamiast ich samych. sytuacja np z poczekalni spod gabinetu echo, dziecko pyta rodzica co sie stalo dzidzi (Oli) ze ma plasterek na nosie, rodzice na to ze maja sie mnie zapytac ze oni nie wiedza i wysylaja dziecko do mnie. a ja nie widze potrzeby ani ochoty obcym ludziom rozpowiadac co sie Oli stalo... albo ostatnio sytuacja w sklepie gdzie najpierw ja kupilam spodnie, pozniej mama plaszcz. za pierwszym razem jak podchodzimy do kasy i mam Ole na reku sprzedawczyni pyta czy sobie nie wyrywa "tego" nosa. tak sobie wypalila z tym pytaniem. ja odpowiedzialam krotko ze nie (taka prawda). podejscie drugie do kasy, ta sama laska pyta czy Ola bardzo jest chora ze musi "to" miec. moja odpowiedz tez krotka "Ola nie jest wogole chora". no kurde ja naprawde nie robie tragedii z tego co nas spotkalo, ludzie maja duzo gorzej, jakos sobie radzimy z tym jak jest, a takie pytania ludzi i mnie dobijaja i wkurzaja. ludzie mysla ze ja kazdemu kogo pierwszy ra zwidze zaraz bede cala historie swojego zycia opowiadala...\
tom sie wygadala
tom sie wygadala
to tylko jeden przykład 


