reklama

Mleko modyfikowane

reklama
Podałam córce za ciepłe mleko 🥺 wzięła kilka łyków i wypluła. Na co teraz zwrócić uwagę? Czy mogla poparzyć sobie brzuszek i przełyk?
To jak u dorosłego gdy wypije za ciepłą kawę czy herbatę, ja zawsze sprawdzam na nadgarstku czy jest odpowiednia temperatura. Gdyby sobie poparzyła przełyk to raczej by mocno płakała.
 
Jako mama marudziatej diwy powiem Ci, że zwyczajnie jej nie pasowała temperatura ;) Są dzieci, w tym moja, które muszą mieć mleko zawsze o tej samej temperaturze. Nie stresuj się, dziewczyny mają rację, gdybyś jej poparzyła cokolwiek, to byłby straszny hałas. Ja nie używałam, ale ponoć sprawdza się podgrzewacz mleka.
 
Jako mama marudziatej diwy powiem Ci, że zwyczajnie jej nie pasowała temperatura ;) Są dzieci, w tym moja, które muszą mieć mleko zawsze o tej samej temperaturze. Nie stresuj się, dziewczyny mają rację, gdybyś jej poparzyła cokolwiek, to byłby straszny hałas. Ja nie używałam, ale ponoć sprawdza się podgrzewacz mleka.
U mnie tak jest z kąpielą 🙄...
 
U mnie tak jest z kąpielą 🙄...
Ja tak mam, rozumiem te dzieci :D Jak nie wyjdę z wanny jak homar z gara to kąpiel nieudana. Bądź co bądź, maluchy to miniaturki dorosłych i mają prawo mieć swoje preferencje, o ile to nie jest groźne lub niezdrowe :) A mleko jak najbardziej można chcieć zawsze w tej samej temperaturze, ja np. dolewam wrzątku albo wrzucam kostki lodu do herbaty, żeby była akurat. Rozumiem ;)
 
Jako mama marudziatej diwy powiem Ci, że zwyczajnie jej nie pasowała temperatura ;) Są dzieci, w tym moja, które muszą mieć mleko zawsze o tej samej temperaturze. Nie stresuj się, dziewczyny mają rację, gdybyś jej poparzyła cokolwiek, to byłby straszny hałas. Ja nie używałam, ale ponoć sprawdza się podgrzewacz mleka.
Moja nie jadła MM, ale każdy obiadek musi być... Zimny 🤣 albo prawie zimny, no ciepłego mi nic nie chce jeść, zupa zimna, ziemniaki zimne, makaron zimny 🤷🏻‍♀️, jak jej podgrzewam to tak długo marudzi aż wystygnie i wtedy zjada ze smakiem 😳🤷🏻‍♀️
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry