reklama

Moj synek umarl a ja tak bardzo tesknie...

Temat na forum 'Pożegnania' rozpoczęty przez Irena1, 8 Kwiecień 2011.

  1. Irena1

    Irena1 Początkująca w BB

    Nie wiem od czego zaczac...wiem jedno musze z kims porozmawiac bo dusze w sobie mysli , i bardzo potrzebuje rozmowy z kims kto mnie zrozumie.

    W kwietniu 2007 roku nagle dostalam bóle porodowe. wtedy nie mialam jeszcze pojecia ze zaraz urodze synka.To byl 27 tydzien ciazy. Pamietam ze to byl piekny , sloneczny i cieply dzien...piatek.
    Ja bylam bardzo mloda i niedoswiadczona, nie mialam skonczonych 20tu lat, to byla moja pierwsza ciaza.
    do konca wszystko przebiegalo idealnie. wszystkie badania,moje samopoczucie - super.
    I nagle te bole... z niczego...wezwanie karetki .... reszta dziala sie jak w filmie.W szpitalu szybkie przygotowanie na porodowce i slowa lekarza :gdzie ten brzuch? to jest ciezarna? zaraz odeszly mi wody ... pamietam jak blagalam w bolach zeby mnie uspac.. anestezjolog powiedziala ze juz mnie usypia i spytala czy zdaje sobie sprawe ze dziecko bedzie mialo 30 procent szans na przezycie...a ja zastanawialam sie o czym ona mowi? ....boli......co sie dzieje?? jak to rodze? ale dopiero kwiecien a ja mialam termin na koniec lipca ...

    po obudzeniu powiedziano mi ze dziecko zyje ale stan jest bardzo ciezki - i beznadziejny. 1 punkt w skali apgar za bicie serduszka.
    Jeszcze tego samego dnia zostal przewieziony do specjalistycznego szpitala jakies 70 kilometrow odemnie.
    Ja zostalam sama.z pusta w brzuchu i bolem...maz pojechal na drugi dzien i zrobil zdjecie komorka...dopiero wtedy pierwszy raz zobaczylam mojego synka...mial sina glowke, od wylewow 4-tego stopnia.
    Ja lezalam i modlilam sie zeby wyjsc z tego szpitala jak najszybciej i pojechac zobaczyc Go.

    pierwszy raz zobaczylam mojego syneczka po tygodniu... bylam w szoku.Nie wierzylam ze to On i ze jest taki malutki.Lekarze byli przerazajaco szczerzy. Zadnych szans: "szczerze zyczymy wam zeby odszedl jak najszybciej. po takich wylewach bedzie roslinka. a co to za zycie dla niego? i dla was? jestescie mlodzi bedziecie miec jeszcze duzo dzieci" Wrócilam do domu i zaczelam czytac w internecieo wczesniakach o ich szansach i o tym jak potem moze wygladac ich zycie... codziennie 3 razy dzwonilismy zapytac o : "stan dziecka"raz byl umierajacy,raz dawali jakis cien szansy .... stracilam kilka dni nie wiem 3,4 w domu i przed telefonem. bylam obolala, spalam i myslalam czasem ze to tylko sen.. i w koncu jedna doswiadczona mama na forum powiedzialam mi tak oczywista rzecz : jedz do niego badz przy nim, on cie teraz potrzebuje!!!
    Boze jakie to bylo proste. pojechalam,zamieszkalam u kolezanki.
    Sipewalam mojemu synkowi, nucilam mu, dotykalam Go delikatnie, wypowaiadalam slowa ktore czesto mowilam w ciazy jak chocby imie jego tatusia. wierzylam mocno ze on czuje ze jestem przy nim.
    polozna ktora odebrala jego porod, nadala mu na imie Adas. A ja balam sie to zmienic balam sie zmieniac cokolwiek......
    spedzilam dwa dni z moim synkiem.Trzeciego dnia poszlam jak zwykle a w drzwiach zdziwiona pani doktor przy obecnosci innych rodzicow powiedziala mi : jak to pani przyszla odwiedzic dziecko? to pani nie wie? Adas umarl tej nocy. nie potrafie powiedziec co wtedy czulam :( nie potrafie nawac tego uczucia. dostalam jakies dokumenty i uslyszlaam : jak nie chce pani aby zrobic sekcje prosze napisac podanie. tu ma pani dokumenty potrzebne do aktu zgonu.... wyszlam zaplakana, zrozpaczona, i zastanawialam sie co dalej? stalam na korytarzu wielkiego szpitala i nie wiedzialam w ktora strone mam isc? zastanawialam ise gdzie jest moj syn teraz? dlaczego nikt nie pozwolil mi sie z nim pozegnac?

    Minelo 4 lata.... na pomniku Adas..... do tej pory nie moge przyzwyczaic sie do tego imienia.przez ten czas byly momenty ze plakalam po nocach i szukalam powodow dlaczego tak sie stalo? <ZADEN LEKARZ NIE BYL W STANIE MI ODPOWIEDZIEC DLACZEGO URODZILAM PRZEDWCZESNIE> Ostatnio wybralam sie do szpitala gdzie On lezal .... wrcocily wspomnienia... Znow boli... szukam osob ktore mnie zrozumieja, albo choc wysluchaja...
     
  2. zielona maupa

    zielona maupa Na skrzydłach melancholii

    [*] Adasiu, to swiatelko dla Ciebie. Niech rozjasnia kazda droge, ktora wedrujesz.

    Irena, tulam.
     
  3. reklama
  4. lenaDTR

    lenaDTR Mamusia Gajusi

    Irenko bąd silna!!
    Adaś jest już wśród aniołków
    [*]
     
  5. Anulka16

    Anulka16 Fanka BB :)

    Dla Adasia
    [*]
    czytam , płacze znowu czytam znowu płacze , wiary i siły Tobie życze.
     
  6. Anulka16

    Anulka16 Fanka BB :)

    Irena1 mnie bardzo pomogły dziewczyny na forum po stracie ciąży wiem że w grupie siła więc napewno znajdziesz tu pocieszenie.Przytulam Cię bardzo mocno.
     
  7. kadia2

    kadia2 Fanka BB :)

    to co opisujesz jest straszne , a sposób w jaki się dowiedziałaś że Adaś odszedł do aniołków wprost genialny i odpowiedni:-(, ale teraz nie ma to już znaczenia ,Adaś jest na pewno bezpieczny , a Ty musisz być silna , zresztą ja sama przez jakiś czas ale to był tydzień po urodzeniu byłam w sytuacji gdzie walczyli o życie naszego synka , ale mieliśmy wiele szczęścia i wiem że to łatwo mówić będzie dobrze , jedyne co mogę powiedzieć to to że przytulam Ciebie mocno i życzę powodzenia i zapalam (*) dla małego Adasia

    pozdrawiam gośka
     
  8. dobrawa 1981

    dobrawa 1981 Zaciekawiona BB

    Irena. bardzo Ci współczuję. Nie jestem w stanie napisac słów, które zmiejsza Twój ból, mimo iz bardzo chciałabym Ci pomóc. Zycze CI duzo siły,i sciskam Cie z całego serca. Jestes aniołkowa matką.
     
  9. xandii

    xandii Mamy styczniowe 2007

    Kochana Irenko, jak widzisz słuchamy i... przynajmniej staramy sie zrozumieć, a napewno szczerze współczujemy. Biedactwo Ty nasze- tyle czasu, a ciagle takie obolałe to Twoje serduszko...:-(. Nie miej do siebie żalu, byłaś młodziutka osóbką, pierwszy raz byłaś mamą. Wierz mi- w takich sytuacjach nawet "stare wygi" tracą głowę. Myślę, że Adasia możesz nazwać w sercu inaczej, to przeciez i tak Twój synek i będziesz go zawsze kochać- obojetnie, czy to będzie Piotruś, Jasiu czy Stasiu. Jesteś cudowną mamą: kochająca, czułą- Twój synek napewno byłby z Tobą najszczęśliwszy na świecie. Ale los zrządził, ze jest aniołeczkiem, więc musisz teraz kochać go, ale skupić sie też na sobie i dać szansę następnym swoim dzieciaczkom. Życzę Ci dużo siły i spokoju.
    światełko dla Twojego syneczka (*)(*)(*)
     
  10. reklama
  11. tymira

    tymira Fanka BB :)

    Rozumiem i to bardzo...:-:)-:)-(Przeszłam przez to samo, całe dnie spędzałam ze swoją córeczką. To był najpiękniejszy, a zarazem najsmutniejszy okres w moim życiu, bo wiedziałam, że w każdej chwili może odejść
     
  12. Irena1

    Irena1 Początkująca w BB

    Naprawde bardzo,bardzo wam dziekuje za kazde slowo.
    Nareszcie trafilam na osoby ktore mnie rozumieja. Chyba nikt nie zrobzumie mamy Aniolka, jak mama Aniolka :)

    dziekuje, jeszcze raz dziekuje. Wierze ze w neidlugim czasie zajde w ciaze i ja donosze, pokocham barata albo siostre Adasia i jakos sobie to wszystko poukladam ale jeszcze dluga droga przedemna...
     

Poleć forum