to jednak nie był sen...
wielka strata... współczuję rodzinom zmarłym, bo to dla NICH jest najtrudniejsze...
rozumiem żałobę narodową, rozumiem, że zamknęli sklepy w niedzielę, ale nie mogę zrozumieć dlaczego nie puszczają dobranocek, czy piosenek dla dzieci...? jak mogę wytłumaczyć dzieciom, że nie leci, bo żałoba... mieliśmy swoje rytuały - inhalacja przy piosenkach czy dobranocce, a teraz krzyk i wyrywanie się... ja wiem, ze to nie ważne i błahe, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w Polsce wszystko jest na wyrost, a za parę dni i tak wróci rzeczywistość...
psycholog dziś w TV powiedział, że Polacy jednoczą się w płaczu, w bólu, ale po wszystkim nie potrafią się do siebie uśmiechnąć, więc jaki w tym sens...?