hej!!!
u nas kłopot -
Maksio ma anginę... od piątku non stop gorączka, czasami 40 stopni!!! dziś byliśmy u lekarza i antybiotyk na 10 dni! o przedszkolu możemy zapomnieć do końca września.... :-(
marudny strasznie, wykończony przez gorączkę i ciągle z Mamusią... padam na twarz. Nigdy z nim nie spałam, teraz śpię już 4 noc...
modlę się, aby Oluś się uchronił...
Tosiaczku co do mojej choroby, to wszystko zaczęło się gdy zaszłam w ciążę. Zrobiłam morfologię i wyszło, że mama bardzo wysokie leukocyty. Badania co 2 tygodnie, ale żadnego leczenia, bo nie miałam żadnych objawów... no i tak ciągnie się od 3 lat... Ostatnio jeżdżę do hematologa, bada mnie i że nie widzi konieczności leczenia, to wysyła mnie do onkologa, aby zdecydował, czy pobrać szpik i szukać u mnie białaczki...
ja jednak sądzę, że to nie rak... ja i chłopcy mamy wysokie leukocyty. Oluś był przebadany w każdy możliwy sposób poza szpikiem - chyba to u nas dziedziczne...
mam nadzieję...
gratuluję córci "przystąpienia" do Aniołków ;-)
co do prania, to u mnie chyba pranie w tygodniu jest wstawiane jakieś 20 razy!!!
na-tusko dziękuję za pozdrownia od Patewki - ucałuj ją i usprawiedliw mnie, że nie piszę tam, choć spróbuję coś poczytać ;-)
rozśmieszyłaś mnie tą chęcią przekopywania działki w poszukiwaniu obrączki

ciekawy widok
Black - na szczęście Borówno blisko i większe prawdopodobieństwo spotkania niż w Gdańsku ;-)
co do chrzcin - myśmy mieli w prywatnym domku w Borzechowie - na jakieś 30 osób.
Chłopcy ubrani na błękitno, co ksiądz bardzo pochwalił i powiedział, że podoba mu się, jak dziewczynki są na różowo, a chłopcy na niebiesko ;-)
Oli na zdjęciu w Dniu Chrztu