Emilia zdrówka dla rodzinki.
Kacper miał gorączkę. Wolałam go nie posyłać, bo bałam się, że panie nie dopilnują, żeby założyć mu czapkę itd. Pójdzie od poniedziałku.
rusałka ja teraz mam nerwa, aż mnie trzęsie w środku. Denerwuję się pracą męża, a raczej jej brakiem, Jego ewentualnym wyjazdem itd.
Czuję się byle jak, obecna sytuacja zaczyna mnie dobijać. Dobrze, że dzieciaki szczęśliwe biegają po domu i jeszcze nic nie rozumieją.
Cały czas biję się z myślami, czy zaryzykować i nie przyjąć tej pracy i szukać innej gdzieś bliżej. To dałoby szansę na rozwinięcie się biznesu męża. A co będzie jeśli odmówi i pod koniec roku będziemy musieli zacząć pożyczać. Ma dać ostateczną odpowiedź do poniedziałku do południa. Szkoda mi dzieciaków, bo są bardzo przywiązane do taty i bardzo to przeżyją - zwłaszcza Kacper.
Poza tym ja będę musiała bardziej polegać na mojej mamie, a to zupełnie mi się nie podoba.
Dobra spadam i nie smucę.
Miłego wieczoru.
PS. Julisia pewnie już tam czeka na wieczorną walkę w hali. Dobrej zabawy.
Kacper miał gorączkę. Wolałam go nie posyłać, bo bałam się, że panie nie dopilnują, żeby założyć mu czapkę itd. Pójdzie od poniedziałku.
rusałka ja teraz mam nerwa, aż mnie trzęsie w środku. Denerwuję się pracą męża, a raczej jej brakiem, Jego ewentualnym wyjazdem itd.
Czuję się byle jak, obecna sytuacja zaczyna mnie dobijać. Dobrze, że dzieciaki szczęśliwe biegają po domu i jeszcze nic nie rozumieją.
Cały czas biję się z myślami, czy zaryzykować i nie przyjąć tej pracy i szukać innej gdzieś bliżej. To dałoby szansę na rozwinięcie się biznesu męża. A co będzie jeśli odmówi i pod koniec roku będziemy musieli zacząć pożyczać. Ma dać ostateczną odpowiedź do poniedziałku do południa. Szkoda mi dzieciaków, bo są bardzo przywiązane do taty i bardzo to przeżyją - zwłaszcza Kacper.
Poza tym ja będę musiała bardziej polegać na mojej mamie, a to zupełnie mi się nie podoba.
Dobra spadam i nie smucę.
Miłego wieczoru.
PS. Julisia pewnie już tam czeka na wieczorną walkę w hali. Dobrej zabawy.

!Dobrze,że jeszcze są maluchy,to długo nie będzie syndromu pustego gniazda:-)!
wszystko będzie dobrze. zaczęłam czytać twój blog i wiedzę że mamy bardzo podobne początki [*] trzymaj się
zdrówka życzę. u mnie też choróbsko - obie dziewczyny zakatarzone, do tego Milena gorączka a Eliza lekko pokasłuje
ale dzisiejsza noc była już o wiele spokojniejsza także wydaje mi sie że już jesteśmy na prostej.
, bo na to jakoś dziwnie zawsze ma ochotę 
