reklama

nasi mężczyźni...

Mój Michał nie chce być przy porodzie. Powiedział, że w pierwszej fazie może ze mną być, ale kiedy druga zacznie się kroić on wychodzi i poczeka za drzwiami. I najlepiej, żebym urodziła między 6 rano a 10 tak, żeby mógł trochę w nocy pospać i jeszcze do pracy zdarzyć. ::) mężczyźni...
 
reklama
Szczerze to jedyna myśl jaka nasuwa mi się na wyobrażenie o porodzie to właśnie taka, że Rafał musi tam ze mną być!!!! Dzięki Bogu neimusiałam Go zmuszać i on się teraz zdaje być bardziej " nakręcony" na poród niż ja. Z resztą, która by się nakręcała na myśl o takim bólu :) Wiem, że nie spanikuje a jak będzie coś nei tak to i położne opieprzy :)
 
Mój Rafał też chyba nie wyobraża sobie nie być ze mną, szczególnie teraz, gdy chodzimy na szkołę rodzenia. Bardzo mnie to cieszy, że nie musze namawiać, prosić, że jest to w nim takie naturalne ;)
 
Mój Marcin zawsze był na NIE. Dawno z nim nie rozmawiałam na ten temat może coś mu się w główce przestawiło?
Ale w sumie z jednej strony chciałabym żeby był przy mnie, a z drugiej...po co mam go zmuszać.
 
Hej Kinga! - u mnie tak samo, wcześniej (jeszcze zanim byłam w ciąży) mój mąż nie miał za bardzo zdania na ten temat, ale raczej nie widział sie przy porodzie. Jednak potem jak posłuchał relacji kolegów sam stwierdził, że musi tam ze mną być i to głównie z tego powodu, żeby mi nie było smutno i samotnie, bo jak stwierdził: "będę sie tam męczyć i będzie mnie bolało i nikt mi nawet przysłowiowej szklanki wody nie poda, więc on się chociaż tym zajmie".
Cieszę się z tego, bo w końcu to razem tę ciążę zmajstrowaliśmy. Mam tylko nadzieje, że nie będzie zbyt aktywnie brał udziału w tym porodzie ;) wystarczy, żeby stał przy mojej głowie i trzymał mnie za rękę, szczegółowo nie musi wszędzie zaglądać! ;) ;D
 
reklama
u mnie podobnie...zawsze słyszałam stanowcze NIE ...ale teraz,BEDE TYLKO W PIERWSZEJ FAZIE PORODU-cóz lepsze to ,niz nic :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry