reklama

Nasze brzuszki :)

Napisalam wielki post o rodzinie i stwierdzilam ze nie opublikuje... kiepsko mnie to nastraja.

Doggi wiesz. Ja widze w tym tez dobre strony, T kombinuje byscie mieli kase. Nie jedna kobieta chcialaby w domu takiego faceta
 
reklama
my mamy na szczęście pracę od pn do pt i to w dobrych godz, bo mąż 6:30-14:30, a ja równoważny system czasu pracy, ale zawsze pracowałam na 8:00-16:00. weekendy u mnie też wpadały (wiadomo, jak to praca w usługach), ale zawsze miałam do wybrania w tygodniu, więc luz. teraz mąż szuka jakiejś dodatkowej pracy żeby trochę przyspieszyć spłatę pożyczki za remont. i też staramy się robić wszystko razem.

moja rodzina jest żyta i trzymamy się razem, ale u niego już tak nie jest. niby wszyscy blisko siebie mieszkamy, ale jakoś specjalnie się nie spotykamy i praktycznie mało o sobie wiemy. ja mam brata i siostrę i wiem co się u nich dzieje itp., mój mąż ma również brata i siostrę (w tym siostra mieszka z teściami 2km od nas), a w ogóle nie mam z nią kontaktu :baffled (brat w Warszawie, więc wiadomo, że kontakt znikomy). szwagierka dopiero niedawno (może jakieś 2 miesiące temu) zaczęła gadać i bawić się z moim synem :confused::confused::confused: wcześniej traktowała go ja powietrze, a drugiego bratanka (mieszkającego w Warszawie) odiwedzała, zabierała do kina, na basen itp. itd. żałosne :baffled:
 
Doggi ale wiesz dobrze ze otwiera po to by bylo jej wiecej ;-) na poczatku trzeba ;-)zainwestowac ale skoro otwiera nowe tzn ze biznes idziemi raczej stratny nie jest ;-)

Sprite z rodzina roznie jest. U nas sis Ł ma ostatnio dziwne zagrywki. Zapraszamy ja do nas a ona mowi ze nie przykdzie bo mamy gosci czyt moja sis jest. Wiec jej powiedzialam ze jak mysli ze bede cale zycie robic wszystkie imprezy razy 2 bo ona jest dzikus i nie przyjdzie bo ktos jest to sie myli. Dalej ma z tym problem ale ja juz nie patrze na nia w ogole. Ona mowi ze nie bedzie przychodzic bo brat ma na nia wyje.bane. ale nie wiem o co chodzi i Ł tez... wiec spoko. Jakos nie rusza mnie to :-P po prostu i ona i moja sis sa niedojrzale i dzis kasce to powiedzialam. Ze jak na nie obie patrze to chyba zadnej z nich nie chce na chrzestna jak pomysle ze dziecko w chrzestna sie wdaje :-P no i jest foch
 
U nas Nina jest ostatnio strasznie przytulaśna i kochana, potrafi w ciągu dnia z kilkadziesia razy powiedzieć mi że mnie kocha:-) ja jej to też powtarzam jak najczęściej, dziecko musi czuć się kochane. Moja mama zawsze mi powtarzała, że bardzo mnie kocha, że ja i siostra jesteśmy dla niej najważniejsze. DLatego tak mi tego brakuje odkąd jej zabrakło, mój ojciec to raczej od święta uczuciowy, najczęściej jak za dużo popije...
 
U mnie nikt nigdy nie mówił mnie czy braciom, że nas kocha (no, poza babcią ;-)) dlatego ogromnym szokiem była burza uczuć, jaką moi rodzice darzą Tosię, jak często jej mówią, że ją kochają, jak się do niej zwracają, SZOK, bo ja ich takich nie znam :szok:

Ale Młoda też się przylepa zrobiła i też się ciągle tuli i zapewnia o miłości "aż do kosmosu" :-D
 
reklama
To moi rodzice... NIGDY NIE SŁYSZAŁAM KOCHAM CIĘ CZY TESKNILAM/EM... Nawet jak Ola idzie i mówi "babciu wiesz ze cie kocham?" to syla mówi "oooo ale ty jesteś słodka" tylko ze ola nie odpuszcza i dopytuje "a ty mnie?" to wtedy moja mama odbąknie pod nosem vis w stylu "ja też" Ale samego słowa kocham cie NIGDY. Dla moich rodziców to jest jefen z tematów tabu i ja np byłam w szoku jak trafiłam na tego mojego męża, który się przytula, mówi ze kocha codziennie, buzi na dzień dobry jsk się budzi buzi jak wpada na chwilę z pracy buzi jak wychodzi na dobranoc zupełnie inna osoba i dla mnie to było dziwne i sztuczne i dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego ze on tak czuje a on jak coś robi to kieruje się uczuciami (tylko nie w pracy tam to sku.rwiel)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry