u mnie od wypłynięcia wód do cesarki upłyneło 20 godzin- chociaż lekarze chcieli czekac jeszcze nockę, bo tetno dziecka było ok, z tym, że ja sama przypomniałam o magicznych 24 godzinach i trochę na nich wymusiałam wczesniejsze działanie. Tylko tyle, że u mnie wody nie saczyły się tylko praktycznie wypłyneły wiadrami. Oczywiscie też mogłabym złozyc skargę, bo mala dostała za skórę 9 pkt, a wszystko przez to, ze tyle czekali, nawet pani pediatra ze szpitala była oburzona! wtedy jednak chcialam jak najszybciej wrócic do domu z malenką.Do tego męczylam się przez cały dzień ze skurczami i w efekcie miałam rozwarcie na jakies 2 cm, a od położnej ciągle slyszałam, że mam sie nie ruszać, bo główka dziecka jest za wysoko i mogę coś uszkodzić. Ehh dobrze, że mam już to za sobą ... i tez ciągle męczyli mnie ze sprawdzaniem rozwarcia, w zasadzie co 15 minut....nie wierzyli, ze przy takich skurczach, jakie wykazywało ktg nic się u mnie nie dzieje. No ale cóż było to 3 tygodnie przed termienm, wiec ciało jeszcze kompletnie nie przygotowane do porodu...