Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Z wielką chęcia napiłambym sie z Tobą kawusi ale siedzę w pracy a do Ciebie mam ze 200 km albo i więcej więc nie wyrobię się w przerwie . Piję herbatkę i też romawiamy . Uściski. Teraz zobaczymy i czy mnie pech trafi w tym miesiącu
Magdalenko-uśmiechnij się..wszystko się ułozy..to dzidzia decyduje -kiedy do nas przyjsć...wiec trzeba nam tylko czekać..le z uśmiechem na twarzy-bo dzieciołki nie lubią smutnych mam :no już-uśmiechnij sie!
jesli chodzi o kredyt..był okres, ze tez zastanawialiśmy się..i ponoć korzystniejszy jest w złotówkowy(w PL walucie). Przyjaciel wujka pracujący w banku od lat-doswiadczony-zajmujący sie udzielaniem kredytów hipotecznych nam przeliczył co i jak wygląda. Szczegółów nie pamiętam. Ostatecznie na kredyt się nie zdecydowaliśmy...wiec moją wypowiedz można potraktować jako sugestię :
Madziujka rzeczywiscie jest cos ok 200 km.Jednak jakbys miala ochote to zapraszam.Juz mi trioche lepiej.dziekuje za wsparcie. Wczoraj jakostak mi latwiej bylo. Dziziaj przyjedzie maz to mnie jeszcze bardziej mobilizuje ze bedzie dobrze.
Kochane jestescie.
magdalenkakol widzę że nie tylko ja lubię "porozmawiać" za swoimi bliskimi(zmarłymi)... ale to pomaga... czasami trzeba aby ktos wysłuchał...
cieszę się że już się lepiej czujesz...
Magdalenko Prosze się do mnie NATYCHMIAST uśmiechnąć! Bo ja się właśnie uśmiecham do Ciebie ;D Nie łam się!!!!! Będziemy razem miały lipcowego maluszka!!! Lipiec jest super! Dzieciak Ci się odwdzięczy, pomyśl - urodziny na początek wakacji, nawet na studiach! Ja tam na moje nie narzekam! Zawsze są na luzie :laugh: Będzie dobrze.
Ja dziś tez trochę dołuję, bo wczoraj w nocy bardzo sie z mężem pokłóciliśmy. On mi nie chce pomagać w domu. Twierdzi że to MÓJ (!!!) dom, a nie jego i on nie będzie pomagał. A przede mną ciężki rok studiów, będę wracała wieczorami i nie dam rady sama więc skończyło się na awanturze. Ech.