Ja też ponownie jestem.
Na obiad serwowałam zrazy wołowe z sosem i kasza gryczana i do picia co kto woli.
Ze zdrowiem to różnie,małżowi,Karolkowi i Szymkowi chyba lepiej i mówią,że dobrze się czują.A Franek już bez antybiotyku,ale znowu zaczął brzydko kaszleć,ja nadal przy kaszlu płuca wypluwam.Dziś o 5 rano złapał mnie atak kaszlu i trzymał około pół godziny.Całe szczęście mamy wizytę u specjalisty chorób płuc i alergologa w jednym wyznaczoną na 13 lutego.
Bietka kuruj m, by za długo ci w domu nie marudził,a przy okazji Igorka nie zaraził.
Bobo ważne że zapał jest do ćwiczeń!!!Ja też się zastanawiam nad kupieniem tego papirusa do kurzęcych cyców.