reklama

Nasze sprawy...

reklama
Bietka ja bym podjechala,zeby sie cos z tego nie zrobilo.

Kochane, mam za soba chyba najgorszy dzien w zyciu. Zosia zwymiotowala choc to malo powiedziane, bo tryskal z niej wielki gejzer. Bylam przerazona, zadzwonilam do neonatologa ze szpitala, w ktorym sie rodzila. Balam sie, bo m byl w niedziele u kuzynki, ktorej syn ma teraz jakiegos wirusa jelitowego. Neo ja zbadala, wykluczyla infekcje a powodem bylo prawdobodobnie przejedzenie piersia i mm (bo niby odstawiamy mm, ale zmniejszamy tylko o 30ml/dobe). Napanikowalam sie, ale chyba widok zoltej fontamny, ktora wybucha na jakies polmetra nad Malutka, zostanie mi w glowie ma dlugo.

Dobranoc dziewczynki ,:*
 
Ostatnia edycja:
Witam i ja! u nas trochę pochmurnie:/
Anisiaj, powiem to tak...u nas do 6 mca takie fontanny były normą...
Edysiek! witaj!!! napisz coś o sobie!
Bietka, w sprawie pieska nie pomogę:(
Bobo, napisz jak po wizycie u lekarza. Codziennie ciśnienie sobie mierzysz?
Miłego dnia!
 
reklama
do lekarza pojde chyba w poniedzialek bo teraz nie ma mnie w poznaniu. a cisnienie mierze wczoraj i dzis i mam 90/50

anisiaj ja pamietam jak julce poszla taka fontanna, jeju myslalam ze umre ze strachu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry