Bietka ja bym podjechala,zeby sie cos z tego nie zrobilo.
Kochane, mam za soba chyba najgorszy dzien w zyciu. Zosia zwymiotowala choc to malo powiedziane, bo tryskal z niej wielki gejzer. Bylam przerazona, zadzwonilam do neonatologa ze szpitala, w ktorym sie rodzila. Balam sie, bo m byl w niedziele u kuzynki, ktorej syn ma teraz jakiegos wirusa jelitowego. Neo ja zbadala, wykluczyla infekcje a powodem bylo prawdobodobnie przejedzenie piersia i mm (bo niby odstawiamy mm, ale zmniejszamy tylko o 30ml/dobe). Napanikowalam sie, ale chyba widok zoltej fontamny, ktora wybucha na jakies polmetra nad Malutka, zostanie mi w glowie ma dlugo.
Dobranoc dziewczynki ,:*