Dziewczyny, jak radzicie sobie z dwójką?
Moja starsza opiekuje się Emilką, pomaga, całuje, pomaga przy kąpieli.
Jednak czasami jest kochana, grzeczna, a czasami patrzy w oczy i robi na złość, nie słucha się, a ja nie mogę oderwać małej od cyca i lecieć za nią, żeby jej coś zabrać, czy wytłumaczyć, że nie wolno. Na szczęście nadal ładnie robi siku na nocnik, zgłasza swoje potrzeby. Czasami nie chce jeść.
Ja jestem bardzo związana z Zuzią i ciężko mi patrzeć jak płacze wieczorem, kiedy nie mogę iść ją wykąpać, bo Emi wisi mi na cycu, albo jak mówi: połóż dzidzię do wózka, choć się bawić ze mną. Serce mi się kraja...
Czasami krzyknę na nią, kiedy po kolejej prośbie nie słucha co do niej mówię. Wtedy mam wyrzuty sumienia, że na nią krzyknęłam, za chwile Zu przychodzi do mnie i mówi: mamusiu, kocham ciebie.
Staram się z nią bawić jak tylko Emilka śpi. Wtedy mamy czas tylko dla siebie. Rysujemy, bawimy się klockami i w jej zabawy. Angażuję ją we wszystko to, co robię, żeby spędzała ze mną więcej czasu. Od zawsze razem robimy pranie, wieszamy ciuchy, a później zdejmujemy z suszarki.
Ale mimo wszystko strasznie mi jej szkoda. Widzę jak ona to bardzo przeżywa, dodatkowo nie śpi już w dzień przez tą całą sytuację.