Dorotka, zawsze dzieci przynosza swoje wirusy do przedszkola i sie wzajemnie zarazaja, troche to trwa zanim wszystkie sie uodpornia. Ja gdy trafilam do zlobka to zaczelam chorowac i to trwalo az wyszlam z przedszkola i poszlam do szkoly, wczesniej bylam okazem zdrowia.
w ogole jakos przedszkole mnie dobijalo bo kolejny problem o ktorym piszesz dotyczyl tez mnie, bo ja cale dnie na nogach przedszkolanek przesiedzialam, jakos z dzieciakami bawic sie szczegolnie nie chcialam, wkurzaly mnie, bily sie o zabawki, zajmowaly miejsca na fajnych zabawkach na placu i wolalam panie w przedszkolu

Ale malo jest takich opornych jednostek jak ja

Do tej pory moje uspolecznienie jest dalekie np od uspolecznienia mojego meza. Gdy on mowi chodzmy tam, zaprosmy tych to tylko slyszy nie chce mi sie

ale u mnie wynika to raczej z wychowania rodzinnego i prawde mowiac najogolniej dobrze mi z tym.
Syn na pewno "sie przestawi" i zobaczysz, ze nie bedzie chcial wracac z przedszkola do domu a kazdego ranka bedzie tylko czekac by isc pobawic sie z kolegami
drugi dzien i drugi zab u malej, jestem zmeczona, moze potem nadrobie inne watki