Dziewczyny, ja jeszcze nie czuję, że to tak blisko, tzn. jeszcze się tak nie stresuję, wiem tylko, że mam mało czasu na ewentualne ogarniecie tego, z czym chciałabym zdążyć jeszcze przed i dlatego dziś na wysokich obrotach, jutro też jakieś porządki w papierach zaplanowane i torbę muszę przejrzeć do szpitala, a stres pewnie zacznie się w środę popołudniu, a taki na poważnie to chyba na sali operacyjnej, pamiętam, że poprzednio przed samym wkłuciem w kręgosłup roztrzęsłam się jak galareta dosłownie i nie mogłam się uspokoić
Skrzat, tak wiem, że to standard

Małgosia też miała być większa. Ale biorę też poprawkę na to, że tym razem pomiar może się różnić w drugą stronę i mała może mieć blisko 4 kg
Karosznurek, kciuki za jutro
Keejti, macica trenuje pewnie dopiero... mam nadzieję, że szybko się rozkręci i uda się SN lekko jak u Izy

W niedzielę nie byłam na IP, w sobotę popołudniu 3x i pustki.