Witajcie,
Dziś mój świat się rozsypał. Mam męża, mamy dzieci. Czasami się kłócimy, jak chyba każdy. Dziś rano też zaliczyliśmy sprzeczkę, o to, że mąż nie poświęca dzieciom czasu. Zwróciłam mu uwagę, że skoro ma dziś wolną niedzielę to zająłby się dziećmi, żebym mogła spokojnie posprzątać dom. No i się zaczęło, od słowa do słowa i usłyszałam tekst "jak przyjdzie czas to cię wymienię na inną". Zamurowało mnie, nic nie odpowiedziałam, zabrakło mi słów, łzy same poleciały po policzkach, a on sobie wyszedł z domu. Nie odezwałam się do niego do końca dnia. Posłałam sobie łóżko w innym pokoju. Ale nie mam pojęcia co mam robić dalej. Porozmawiać z nim? Spakować się i wyprowadzić z dziećmi? Nigdy nie pomyślałam, że dzieci być może będą żyły na dwa domy.
Dziś mój świat się rozsypał. Mam męża, mamy dzieci. Czasami się kłócimy, jak chyba każdy. Dziś rano też zaliczyliśmy sprzeczkę, o to, że mąż nie poświęca dzieciom czasu. Zwróciłam mu uwagę, że skoro ma dziś wolną niedzielę to zająłby się dziećmi, żebym mogła spokojnie posprzątać dom. No i się zaczęło, od słowa do słowa i usłyszałam tekst "jak przyjdzie czas to cię wymienię na inną". Zamurowało mnie, nic nie odpowiedziałam, zabrakło mi słów, łzy same poleciały po policzkach, a on sobie wyszedł z domu. Nie odezwałam się do niego do końca dnia. Posłałam sobie łóżko w innym pokoju. Ale nie mam pojęcia co mam robić dalej. Porozmawiać z nim? Spakować się i wyprowadzić z dziećmi? Nigdy nie pomyślałam, że dzieci być może będą żyły na dwa domy.