• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Nie wiem co zrobić

Witajcie,
Dziś mój świat się rozsypał. Mam męża, mamy dzieci. Czasami się kłócimy, jak chyba każdy. Dziś rano też zaliczyliśmy sprzeczkę, o to, że mąż nie poświęca dzieciom czasu. Zwróciłam mu uwagę, że skoro ma dziś wolną niedzielę to zająłby się dziećmi, żebym mogła spokojnie posprzątać dom. No i się zaczęło, od słowa do słowa i usłyszałam tekst "jak przyjdzie czas to cię wymienię na inną". Zamurowało mnie, nic nie odpowiedziałam, zabrakło mi słów, łzy same poleciały po policzkach, a on sobie wyszedł z domu. Nie odezwałam się do niego do końca dnia. Posłałam sobie łóżko w innym pokoju. Ale nie mam pojęcia co mam robić dalej. Porozmawiać z nim? Spakować się i wyprowadzić z dziećmi? Nigdy nie pomyślałam, że dzieci być może będą żyły na dwa domy.
 
reklama
Pamiętaj, że emocje to tylko emocje, i mężczyźni też je posiadają. To, że coś głupiego powiedział w nerwach nie znaczy, że tak myśli. W jakim wieku macie dzieci, czy śpicie regularne? Może to długofalowe zmęczenie? Oboje pracujecie czy tylko mąż? Może ma kłopoty w pracy? Myślę, że zanim zaczniesz układać w głowie plan przeprowadzki należy porozmawiać, może oddajcie na jeden wieczór komuś dzieci tak byście mogli wyjść i porozmawiać w neutralnym środowisku, gdy już wyjedzie na jaw co w WAS się kłębi podejmiecie decyzję czy próbujecie problem rozwiązać samo, czy może wybierzecie się do specjalisty. Pamiętaj, że rozejście się zawsze jest możliwe ale traktuj je jako ostatnie rozwiązanie, najpierw spróbuj rozmowy bez emocji, później specjalisty. Oczywscie najważniejsze jest żebyscie byli szczęśliwi Wy, bo dzieci biorą emocje od nas. Ale jesteście dorośli a dorośli nie podejmują decyzji na podstawie emocji. Trzymam kciuki za rozmowę, nie musi być spokojna, może być bardzo ciężka i burzliwa byle przy tym nie było dzieci. Czasem trzeba wyciągnąć na światło straszne emocje aby się poprawiła atmosfera.
 
Dzieci mamy troje, w wieku od 4 miesięcy do 6 lat. Oboje chcieliśmy mieć trójkę dzieci i się nam to udało. Pracuje mąż, ja jestem na macierzyńskim z małym. Z dziećmi jestem sama od 6 rano do 18 wieczorem. Rano zawożę najstarszego do szkoły, a z dwójką maluchów zostaję w domu. O 13 najstarszy kończy lekcje, też ja go odbieram. W tygodniu nie mam czasu na dokładniejsze sprzątnięcie domu, tylko na szybkie ogarnięcie, zrobienie posiłków dla wszystkich, pranie i resztę czasu poświęcam dzieciom, zabawy, nauka, spacer. Czas leci bardzo szybko. O 18 jest kolacja i potem ich po kolei kąpię. W nocy najmłodszym zajmuję się ja, bo mąż wstaje rano do pracy. Mąż po pracy jeździ załatwiać sobie jakieś rzeczy do pracy, w domu jest koło 18. Jest wtedy bardzo zmęczony i w sumie to zje obiad i ogląda telewizję, albo siedzi na telefonie.
 
Dzieci mamy troje, w wieku od 4 miesięcy do 6 lat. Oboje chcieliśmy mieć trójkę dzieci i się nam to udało. Pracuje mąż, ja jestem na macierzyńskim z małym. Z dziećmi jestem sama od 6 rano do 18 wieczorem. Rano zawożę najstarszego do szkoły, a z dwójką maluchów zostaję w domu. O 13 najstarszy kończy lekcje, też ja go odbieram. W tygodniu nie mam czasu na dokładniejsze sprzątnięcie domu, tylko na szybkie ogarnięcie, zrobienie posiłków dla wszystkich, pranie i resztę czasu poświęcam dzieciom, zabawy, nauka, spacer. Czas leci bardzo szybko. O 18 jest kolacja i potem ich po kolei kąpię. W nocy najmłodszym zajmuję się ja, bo mąż wstaje rano do pracy. Mąż po pracy jeździ załatwiać sobie jakieś rzeczy do pracy, w domu jest koło 18. Jest wtedy bardzo zmęczony i w sumie to zje obiad i ogląda telewizję, albo siedzi na telefonie.
Czyli w sumie on nic koło dzieci nie robi. To trochę nie wiem, czego oczekujesz.

Dwa domu to tu kwestia czasu.
 
Więc sprawa jest niestety smutna ale prosta: Ty jesteś w spirali pieluszek, a on w spirali pracy. Musicie znaleźć czas dla siebie, na rozmowę, na bliskość, na wspólne spędzanie czasu bo przestaliście być małżeństwem a staliście się dwójka osób mieszkająca w jednym domu. Nie ma wyboru; musisz znaleźć kogoś do pomocy na parę godzin żebyście mogli gdzieś wyjść, nawet na spacer, obiad poza domem czy innego rodzaju ,,randkę". Jak nie wyciągnięcie emocji, nie wyjdziecie ze swojej strefy komfortu to nie wyjdzie z Was ten żal który gdzie w Was się rodzi. Jeśli nie zaczniecie nic z tym robić będzie niestety gorzej. Spróbuj z nim porozmawiać, o Twoich emocjach, oczekiwaniach i o jego emocjach. Mężczyźni mają problem z wyrażaniem uczuć, musisz je wyciągnąć na siłę. I tak, napewno jesteście oboje zmęczeni przy trójce maluszków. Ale musicie dać z siebie wszystko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry