nasza przygoda z nocnikiem zaczęła się miesiąc temu ;-) kupiłam małej jakiś tam nocik z pozytywką, jak dotąd sprawdza sie rewelacyjnie :-) Nauka "nocnikowania" wyglądała tak, najpierw na chwilkę sadzałam małą na nocniku, jak protestowała to odpuszczałam, jak się z nim oswoiła, to sadzałam, siadałam na przeciwko niej i sama się nadymałam ;-);-);-) i mówiłam do Eli, że teraz robimy kupkę ;-);-);-) podejrzewam, że ktoś z boku stwierdziłby, ze jestem zdrowo szurnięta, ale pomogło :-) Eli zaskoczyła i zazwyczaj mamy jedną kupkę w nocniku. Może to dziwne, ale ja małej kupke pokazuję i mówię, że ładnie zrobiła kupkę. Staram się wyłapywać moment, gdy mała staje i tak dziwnie sztywnieje, wtedy pędem na nocnmik :-) nie stosuję metody przetrzymywania.