My rosniemy, spimy, jemy i walimy kupa za kupa

ot tyle od moich prawie dwumiesieczniakow.
Dziewczyny zaczely zauwazac karuzele i czarno biale zabawki porozkladane wokol lozeczka. Leza i coraz madrzejszymi oczami sie przygladaja.
Zdarza im sie rowniez zglodniec dokladnie w tym samym momencie wiec niekiedy musze sie wykazac nie lada pomyslowoscia. Co zrobic zeby nie musialy plakac :-)
Uwielbiaja sie kapac, ale nienawidza jak sie je z wanienki wyjmuje.
Kiedy gada do nich Tola na ich buziach pojawia sie absolutnie cudowny grymas usmiechu.
Matylda moglaby pochlaniac nieskonczone ilosci mleka. Dominika rowniez ale jej organizm jeszcze nie bardzo potrafi utrzymac to mleko w srodku wiec czesc sie wylewa.
Wisiec na cycu moglyby dzien i noc wiec miedzy innymi dostaja butelki ze sciagnietym mlekiem. Ale oczywiscie cycowe przytulanki uskuteczniamy.
Ogolnie to nie pamietam juz jak to bylo przed ich urodzeniem, ale musialam miec strasznie duzo wolnego czasu
Roboty jest sporo ale jeszcze wiecej radosci i kazdy bezzebny usmiech wynagradza bezsenna noc czy darcie sie raczej bez powodu
