Kochane mamuśki aniołków moją kruszynkę straciłam w 12 tyg dowiedziałam się na usg że serduszko nie bije , a przecierz biło sama widziałam wcześniej .Moja kruszynka odeszło około 11 tyg , przez ten cały tydzień nie było żadnych oznak , czułam się super radosna że to drugie dzieciątko staraliśmy się o nie 5 msc.Zadnych plamień bóli czy czegoś takiego normalna ciąża i w życiu bym nie pomyślała że mnie to spotka . Mój pan doktor bardzo mi wtedy pomógł , miałam zabieg nie narażał mnie na kolejny stres wywoływania porodu, zresztą chyba bym tego nie przeszła Cierpiałam okropnie tak jak wy wyniki badania histo nic nie pokazały z jadnej strony to się cieszyłam że nie ma żadnych obciążeń a z drugiej miałam jakiś żal że skoro nic nie było to dlaczego . Mój mąż bardzo mi wtedy pomógł wydzwaniał do mnie po 10 razy w ciągu dnia był ogromnym dla mnie wsparciem . teraz 12 lutego minie 1 rok od mojej straty ,ale zawsze pamiętam i tego 12 zapalam mojemu aniołkowi świeczuszkę .Nie zmieniłam lekarza bo mam do niego zaufanie teraz jestem w 29tyg ciąży i jest ona dla mnie trochę stresująca nie mogę się doczekać kiedy mój synuś się urodzi i będzie po wszystkim. Mój starszy synek ma 2,5 roku.Mówi się że trzeba mieć 3 dzieci dla matki dla ojca i jedno dla Boga , jedno moje juz Bozia ma więc wierzę że nigdy nie spotka mnie utrata żadnego dziecka .