oj Danusi bardzo bym chciala czesciej zagladac ale przy tych 2 lobuziakach to czesto bardzo trudne

poza tym jak juz chyba wczesniej kiedys tam pisalam ze wrocilam do pracy - do tej pory pracowalam poniedzialek i sroda od 8 do 8 a teraz mi zmniejszyli o jeden dzien i robie tylko w srody - troche mi smutno bo te dwa dni byly dla mnie takie akurat i znow przyzwyczailam sie do moich dziadkow i jak na zlosc chca mi zmienic pietro, narazie wywalczylam abym zostala na swoim razem z moimi dziadkami ale w kazdej chwili sie to moze zmienic... co zaczyna mnie irytowac bo nie lubie tak skakac po pietrach i jak to sie mowi - liznac kazdego po troszku... mamy nowego menagera i strach sie bac co bedzie dalej bo jak narazie jestesmy na idealnej drodze do rozpadu tego domu - zaczal zatrudniac takich ludzi ze szkoda gadac z czego starzy pracownicy i wytrzymuja i odchodza... ja zaciskam zeby wkoncu i tak zostal mi tylko jeden dzien w tygodniu wiec jakos to wytrzymam ale szkoda ludzi, ktorzy naprawde dobrze pracuja... no ale dosc o pracy

jak widac chlopaki rosna - kacper 16 lutego konczy 3 latka a Baczek bedzie mial roczek... a dopiero przeciez co przywiezlismy go ze szpitala.... ojjjj Ewelinka szykuj sie Malenka - nie mrugniecie maly bedzie z Wami, a potem to juz..... leciiiiiii

Kacper tak zaczal gadac ze przez 12 godzin dziennnie nie usiedzi w spokoju choc 5 min

czasami mam ochote zamknac go we windzie co by zagadywal ludzi jak wsiadaja

wariat maly

a Baczek jak wam pisalam jeszcze nie garnie sie do raczkowania o wstawaniu nawet nie mowie - w przeciwnienstwie do kacpra ktory juz dawno krazyl na wlasnych nowkach wkolo stolu i uciekla z lozeczka

no ale kazde dziecko ma swoj czas wiec nie martwie sie nie naciskam

mamy za to juz 8 zebow i kolejne w drodze bo ostatnie dni sa niedozniesienia....
i tak to leci dzien za dniem... jak tylko bede miala chwilke obiecuje usiasc i skrobnac do was choc kilka zdan
a teraz buziaki ogromne dla kazdej z was
lece bo Bak sie juz obudzil - za wiele sie nie odchamilam


:

cumolki