Ja też miałam lekki zgrzyt z mamą odnośnie imienia dla córki - Zuzia. Jej się nie podoba, tak to może się nazywać kot, a w rodzinie bratowej też jest Zuzka, ale przecież to nie moja rodzina i widzę się z nimi max 2 razy w roku, więc po co mam tak samo nazywać, bo będą obgadywać :/ ech już sama nie wiem co mam zrobić.
Mąż i chrzestna mówią że mam się nie przejmować, bo im się podoba, a mi smutno.
Mnie zaś cholera weźmie ze swędzeniem skóry. Już niczym się nie smaruję, plamy chrosty i nie da się wytrzymać. Drapaczkę sobie zrobię. Muszę powiedzeć dla mojej ginki, bo ja nie wytrzymam. Mam takie spuchnięte nogi, że stopa mnie boli jak chodzę.