reklama

Odskocznia;))))

Zjola, ale po wszystkim skurcze?? Dziwne... Nospe wez - lepsza od Ibupromu w takim ukladzie.
Butterfly, szkoda... Bede Ci kibicowac dalej.

Wiecie co? Ja jestem poje...a chyba. Ledwie mi sie podwozie podregulowalo, a mi zaczyna po lbie chodzic kombinowanie od nowa. Pierdykam! Rozsadek poszedl mi sie gwizdac chyba. Kurdeblat, sama siebie nie rozumiem.
 
reklama
kłaczku- trochę cię rozumiem, po stracie trudno liczyć u siebie na zdrowy rozsądek (sama go nie miałam dlatego tak piszę, nie obraź się), ale sama wiesz że ciąża 12 tygodniowa jest dość wysoka, z drugiej strony jest mnóstwo przypadków szczęśliwego donoszenia ciąży poczętej w pierszym-drugim cyklu po porodzie, więc pewnie nadzieja duża jest. jak pomyśle o babkach co szczęśliwie rodzą dzieciaki rok po roku, i to więcej niż dwa czy trzy razy, to się zastanawiam o co chodzi lekarzom, kiedy wymagają od nas czekania 3 miesiący
 
Kłaczku - mnie się wydaje, że to macica się obkurcza, bo to wyraźne skurcze są. A tak poza tym to witaj w klubie. Ja stwierdziłam, że nawet na zielone światło nie mam zamiaru czekać w dupie to mam. Jak organizm będzie gotowy, to się ciąża zagnieździ i tyle. To mój organizm, moje życie i mogą mi wszyscy skoczyć. Ja już zielonych świateł dość się naczekałam i nic to nie dało. Mój M się śmieje, że jak tylko zajdę w ciążę, to mam natychmiast zacząć pić i palić to wtedy na pewno się uda :-D

Butterfly - jeszcze się uda, na pewno!
 
Majra, tylko zobacz na moja statystyke - lipna troche. Pierwsza ciaza 8tyg. (poszla w 10), po 4 miesiacach druga, poleciala w 12, po 3 miesiacach kolejna - jest Karol, po kolejnych 4 miesiacach ta ostatnia i po 12 tygodniach (*). Liczac inaczej, od kwietnia 2010 jestem albo w ciazy, albo kombinuje po poronieniu lub porodzie, przy czym skutecznosc jak do tej pory 25%. Kiepsciutko. A mam 44 lata i raczej nie bedzie coraz lepiej. A jednak "w starym piecu diabel pali" i cos mi sie nakreca...
Zjola, jesli jednak, to zadnych testow paskow i "inzynierii" - sprobuje po prostu odpuscic, chociaz juz mi zaczyna "jechac cisnienie". Chce dziecka. Przyroda rozrabia.
 
Kłaczku - no my tak samo na pełnym luzie. Żadnego kombinowania. Jak nie wyjdzie, trudno. U mnie też chyba diabeł pali i to nie jeden :evil:. Jeszcze się taki nie urodził, co by mnie zmusił do dopuszczenia sobie czegoś na co się uprę.
 
Witajcie
Butterfly- bardzo mi przykro ,że się nie udało ,ale trzymam kciuki za kolejną próbę &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Kłaczku - cieszę się ,że już lepiej i nam zdrowiejesz :)
Zjola,Kłaczku podziwiam Was za tę siłę którą macie do dążenia do celu ja się panicznie boję kolejnej straty i ten strach mnie paraliżuje momentami ,ale będę walczyć może zarażę się od Was tą siłą w dążeniu do tak pięknego celu jakim jest wydanie na świat nowego życia trzymam za Was mocno kciuki &&&&&&&&&&&&&&&&&

A ja dziś pichcę żeberka w piwie po raz pierwszy i powiem Wam ,że pycha :p
 
Jak ja mam zdrowiec, jak obiadu nie idzie zjesc spokojnie? Ziemniaczki, gulasz drobiowy, taki na smietanie i z kimnkiem, fasolka szparagowa - mniam mniam - a tu mi ciagle przed nosem stoi takie male cos, z gebula cala w kartoflach i sosie i wrzeszczy "haammm"... :-D
 
reklama
może to głupie ale zaczyna Kłaczku z Twoich postów bić nadzieja i chęć walki, chylę czoła i nieustannie trzymam kciuki. A Karolek mamusie obżera, to jak dieta:-D, niech na zdrowie mu idzie.

Zjola dla Ciebie również &&&&,
no i jeszcze ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry