ja postawiłam na uodpornianie małego zwykłym kontaktem ze światem. Po prostu jeździ ze mną dosłownie wszędzie. Bywa w przedszkolu, gdzie dorywczo pracuje, co tydzień na spotkaniach Klubu Mam, w sklepach, urzędach no i dodatkowo spacery. Mam nadzieję, że to wystarczy jak pójdzie do przedszkola. Ale z obserwacji widzę, że różnie bywa... czasem świeżak w przedszkolu przechoruje cały pierwszy rok, a czasem wcale, no i niektóre po żłobku też chorują, więc reguły nie ma żadnej. Także zawsze musicie mieć wyjście awaryjne.
. Ale ja osobiście nie mam doświadczenia ze żłobkiem, ale mój syn z zledwością pochodzi tydzień do przedszkola i miesiąc na zwolnieniu