reklama

Opisy naszych porodów

reklama
lajfik przydatnt artykól :tak: tylko ja sama nie wiem jak to bedzie z tymi skurczami bo juz je czuje od dosc dawna... No o jak sie czyta te objawu to mam wrazenie ze coraz wiecej nich mnie dotyczny :szok:
 
Jestem w 34 tc i zastanawia mnie, czy mogę ćwiczyć mięśnie Kegla bez obaw, jeśli istnieje zagrożenie przedwczesnym porodem? Lekarz prowadzący moją ciążę już miesiąc temu, widząc jak bardzo mała napiera na szyjkę, kazał mi leżeć, leżeć i jeszcze raz leżeć i to z tyłkiem ułożonym wyżej od reszty ciała, tak by odciążyć szyjkę. Wyraził zdziwienie i ulgę w związku z faktem, że jeszcze nie doszło u mnie do rozwarcia się szyjki. Boje się więc jakkolwiek gimnastykować, skoro nawet chodzenie obciąża szyjkę, zwiększając zagrożenie.
 
Rufka to bys juz lekaza musiala zapytac o to czy mozesz cwiczyc... Moja kuzynka miala zagrozenie przedwczesnym porodem to jej lekarz powiedzial jakie cwiczenia moze wykonywac na gimnastyce w SR a ktorych nie....
Jednak wydaje mi sie ze miesnie Kegla to mozna cwiczyc ;-) w koncu szyjka sie rozwiera pod wplywem skurczy macicy, a nie pochwy :eek: ale nie chce cie wprowadzic w blad - lepiej zapytaj lekarza:tak:
 
No to opiszę :-)

Jak wiecie moja cc była planowana :tak:.
Mąż mnie zawiózł do szpitala na 15.30 i pojechał do domu. Najpierw papiery, przyjęcie do szpitala… i zaraz potem na salę porodową, przygotowałam rzeczy dla małej i pod kroplówkę nawadniającą mnie położyli. Przyszedł lekarz, który miał mnie ciąć i mówi: o 17:00 zaczynamy. No i tuż przed 17 na stół, gadki z anestezjolożką i znieczulanie, zakładanie cewnika. Przyszli lekarze, ja cała okryta zielonymi prześcieradłami no i zaczęli ciąć. Nic nie czułam, ale byłam absolutnie świadoma, rozmawiałam z lekarzami, moja kuzynka-położna była cały czas przy mnie. O 17:20 wyjęli Gabinkę, a jak usłyszałam jej płacz to byłam najszczęśliwszą mamą pod słońcem!!! Ten płacz jest magiczny, nigdy w życiu człowiek się tak nie cieszy z płaczu własnego dziecka. No i zostałam zapewniona, że cipka jest :-D. Za chwilę ją zabrali na stanowisko, gdzie była wycierana, mierzona, ważona, szczepiona itp.. a to tuż obok, przechyliłam głowę w bok i cały czas miałam małą na oku, rozmawiałam, wszystko widziałam i słyszałam co wszyscy mówili, a ekipa była niezła ;-). A ja? Micha mi się cieszyła cały czas!!! Jak usłyszałam, że wszystko ok., że 10 pkt. apgar to uffff, i co najważniejsze malutka jest zdrowa i wszystkie palce ma. A Hania-położna cykała fotki telefonem i od razu wysyłała do rodziny :rofl2:. Mieli sprawozdanie z dokładności co do minuty urodzenia!!! Mnie jeszcze szyli, a pielęgniarka noworodkowa przystawiła mi już ubraną małą do twarzy. Boże, myślałam, że mi szczęście będzie uszami wypływać!!!!!!!!!!!! Potem małą zabrali, a mnie skończyli szyć i przewieźli na sale pooperacyjną, podłączyli do aparatury monitorującej, przykryli ciepło i czekałam aż zejdzie znieczulenie. Za niedługo ( 18:10) Hania przyjechała z małą i przystawiała mi już ją do piersi, żeby uruchomić produkcję. Potem mała na salę noworodkową a ja wracać „do siebie”. Nocka była ciężka, szczególnie jak znieczulenie odeszło. Brzuch bolał i szczypał koszmarnie!!!! No ale trzeba było przeżyć, kroplówki, zastrzyki p-bólowe były. Na nogi wstałam ok. 5 rano, położne od razu stawiają cię na nogi, nie ma leżenia i obijania się, trzeba wstawać, zacząć się ruszać. A wszystko koszmarnie boli, naprawdę, czujesz słabość w każdym centymetrze ciała dosłownie. Ok. 7 rano poszłam po małą i została już ze mną, na noworodki tylko ją zabierano tylko na badania, ważenie, mierzenie. Wtorek zszedł na przystawianiu do cyca i staraniu się chodzić, ruszać (a wszystko boli). No a w środę wieczorem do domu. Szybki był ten pobyt w szpitalu, ale teraz się dużo pozmieniało, jak wszystko jest ok., to szybko do domu puszczają, bo porodów i cesarek mnóstwo!!! Co chwila nowe dziewczyny przybywają, inne wybywają do domu.
A rodzina zdziwiona maksymalnie, bo nie wiedzieli, że tak szybko mnie ciachać będą. Myśleli, że bardzo późno, albo we wtorek. A jak tuż po 17:20 dostali mmsy z fotkami małej, to zbledli!!! Ogólny szok był :szok::szok::szok:.
 
Ostatnia edycja:
Elwis gratuluję jeszcze raz cudownej i zdrowej Gabi. Dziękuję za opis.Boję się tego bólu. A czy teraz przy tej cc mniej jakoś cię bolało niż jak miałaś ją z Kubulkiem?
 
reklama
Elwisku no to cudownie, że wszystko poszło tak sprawnie i bez problemów :) że jesteście obie zdrowe :) teraz to tylko potrzeba czasu dla Ciebie zwłaszcza, by wszystko sie dobrze pogoiło, ale najwazniejsze, że już jesteście razem :) ściskam Was mocno i życzę szybkiego powrotu do formy :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry