Czasem brak mi sił na wszystko... Odliczam tylko czas od okresu do okresu :-( a jak tylko spóźnia się choć jeden dzień to już rodzi się nadzieja, którą szybko zabija brutalna rzeczywistość...
Najbardziej wkurza mnie jak moja mama opowiada mi kto ze znajomych spodziewa się dziecka, albo komu właśnie się urodziło... Gdzieś w głowie cały czas są myśli, że dwóch moich kuzynów nie może mieć dzieci... do tego mąż we wojsku był w łączności i już wtedy poinformowali go, że na jednostce jest tak silne pole elektromagnetyczne, że może w przyszłości problem z płodnością. Teraz jest maszynistą więc praktycznie cały czas jest narażony na działanie pola elektromagnetycznego. Choć i tak cały czas mam świadomość, że duży wpływ ma mega stres jaki mam w pracy. Miałam już nawet teorię, że szefostwo dosypuje mi coś do kawy... Którą to teorię mój ginekolog wyśmiał. A ja nadal twierdzę, że coś w tym może być bo co chwilę słyszę że nie zajdę w ciążę póki nie wyszkolę zastępstwa... Właśnie "przerabiam" szóstą dziewczynę.
Kamkaz dziękuję za słowa pocieszenia