reklama

Otyłość w ciąży

reklama
Hej kobietki :)
*martusia* i weronikazz brzusie śliczne, na prawdę zawsze kobiety w ciąży uważałam za piękne i to się tylko potwierdziło, chciałabym mieć takie okrągłe brzusio też :D

Mi w brzuch to co zjem idzie, ale boczki, pupa i nogi mi spadają :P mama nadzieję, że schudłam... jak ja nie lubię tej wagi :baffled: zawsze się denerwuje jak na nią wchodzę, czy znowu spadło, czy już przytyłam, a brzusia się powoli wypycha więc w sumie nie wiem, a inne wagi omijam z daleka :-D

kłaczku migdały dla mnie to był strzał w dziesiątkę :-D dziękuję za poradę, bo sama na to bym nie wpadła :D wczoraj na wypadzie zaręczynowym ratowały mi tyłek i zauważyłam, że nie lubię jak mój brzuch ktoś maca :D a tym bardziej śpiewa do niego :D

Lolcia91 to ja czekam już tylko czy kolejnej wizyty dotrzymasz :-) ale cieszę się, że wszystko dobrze i prawidłowo wyszło :tak:

wszystkie starające się i niepewne ;-) serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki :)

Miłej soboty i czekam z niecierpliwością na wieści o weronikazz:-D
 
Waga wskazała dzisiaj 91 kg:) Do wagi sprzed ciąży zostało mi 3 kg:))

W końcu zaczęła:D A Zuza ma już dzisiaj 2 tygodnie, a zastanawiałyśmy się która z nas pierwsza urodzi:)
 
Ostatnia edycja:
dziekuje za przywitanie :) ja zawsze mowie ze nie jestem gruba tylko moje cialo nie moze pomiescic mojej zajefajnosci i charakterku :)

Absolutnie bosskie!:-D

Indziorka, to tez nie moj wynalazek - gdzies wyczytalam. Alternatywa jest surowa marchewka, ale migdaly wydaja sie milsza opcja. U mnie sie sprawdzaly.
Ainhoa, niezle! Szybko zjezdzasz!

Wczoraj rozmawialam z Rajmundem na temat "co dalej". Mam @, wiec pora podjac decyzje, czy sie zabezpieczamy, czy... Zapalilismy w kominku, siedzielismy w ciemnym pokoju patrzac w ogien, rozmawialismy dlugo. On chce drugiego dziecka, ale boi sie jak ja to zniose - wie ze moze znow sie nie udac, boi sie mojego zalamania, lub ze po prostu organizm nie zdzierzy. Poza tym ta infekcja - kolegi lasce znalezli jakies bakterie i prawdopodobnie straci ciaze. Juz druga. Rajmund sie boi. Chce zaczekac ze staraniami - o ile ja sie zdecyduje na kolejna probe - do listopada, mysli ze zrobia jakis kontrolny wymaz, ze porobia jakies badania. No, ja tak optymistycznie nie mysle. W moim odczuciu albo startujemy zaraz, albo zaczynamy sie zabezpieczac juz na amen - do listopada 2 miesiace, ja nie robie sie mlodsza. Juz ta ciaza miala byc "rzutem na tasme", jestem pol roku dalej i w punkcie "0". Wiem jedno - jednak bedziemy probowac. Gdyby Rajmund powiedzial "stop" i ja bym spauzowala.
 
Klaczek więc decyzja jak najbardziej pozytywna:) Co ma wisieć nie utonie, więc i fasolka pojawi się wtedy kiedy trzeba. Ja trzymam kciuki, żeby Wasze marzenia się spełniły. A z tym rzutem na taśmę... hmm chyba bardziej by mnie zszokowało pierwsze dziecko w tym wieku. A kolejne to już jest owocek miłości świadomej:)
 
ja też się przeogromnie cieszę, że będziecie dalej próbować, nie takie przypadki "rzutu na taśmę" się zdarzają... powiedzmy, że trafiają się bardziej wiekowe :D
moją mamę strasznie lekarze straszyli, tylko ona w miarę ciągłość miała w ciążach przez jakieś 15 lat, że z ostatnią siostrą to nie dojdzie do skutku, bo że ciśnienie za wysokie, bo wyniki nie takie, bo lat tyle ma, a moja siostra jednak to miała gdzieś i na świat przyszła i zdrowa i bez problemów, tylko układ rozrodczy niewiele później siadł mamie i jest trochę wybrakowany :happy2: ale stwierdzili z tatą, że siedmioro dzieci im wystarczy:-D najgorszym przeżyciem było, gdy mama była w ciąży z bliźniętami... niestety mimo, że lekarze wiedzieli, że to jest ciąża bliźniacza, za późno zaczęli poród i po niecałych dwóch dobach siostra stała się aniołkiem, a mama na pogrzebie nawet być nie mogła, bo leżała w szpitalu z bratem...

także kłaczku kochany, cuda różne się zdarzają :) a z całą pewnością takie, gdy matka rodzi swoje dziecko :) tym bardziej, że medycyna coraz więcej może :happy2:

trzymam kciuki, żeby się udało, ale bez stresów, na spokojnie:happy2:

Migdały rzeczywiście lepsze dla mnie, bo hm... od warzywek większość czasu mnie odrzuca, bo każdy to próbuje we mnie wmusić:-D a, że dzidzia pewnie coś z naszych charakterów będzie miała, to będzie to z całą pewnością wredota:-D
 
dzewelajna tez bedziesz testowac?? ja mam wielka nadzieje bo @ dalej brak :) trzymam kciuki za rozpakowywujace sie mamusie :) widze ze migdaly dobre na mdlosci. mi pomaga cola... ale taka odgazowana... bo mdlosci mam strasznez rana
 
Ania, dla mnie urodzic to dopiero poczatek - pasuje jeszcze wychowac nim sie osieroci i tu zaczyna sie pole do namyslu. Mam 44, jesli urodze bede miala 45, nim dziecko dorosnie "pyknie" 65... O ile dozyje bo bywa roznie, a im czlowiek starszy tym czesciej z jego polki biora... No i - jesli mam byc szczera - poprzednim razem balam sie strat, ale jakos tak kozacko bardziej podchodzilam do sprawy, teraz ta piesn na ustach to juz raczej zalosny skowyt.
Indziorka, jak wyzej - urodzic to dopiero poczatek, a i z tym mam problemy. A moze po prostu za bardzo sie boje tym razem.
 
Na pewno stanie się tak, że będzie dobrze :)

Kiedyś kolega powiedział mi, że będzie dobrze, tylko dodaj, bo przecież jakby nie było będzie dobrze:-D

Najważniejsze żebyś była szczęśliwa i w zgodzie z sobą :)
 
reklama
Kłaczku ale tak akurat nie ma sensu myśleć. Bo na wiek to nie biorą na drugą stronę. I młoda może nie zdążyć wychować. A przy Twoim podejściu do życia i sile witalnej to niejedna nastolatka może się schować:)
U mnie zaczyna działać stres. Jak miałam problem z wc tak teraz rewolucja. Więc to już tuż tuż...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry