Hej ho, Lasky!
Dawno mnie tu nie było, tzn. dawno nic nie pisałam, ale wczoraj starałam się nadrobić wszystko, co mnie ominęło i w szoku jestem, że dzewelajna jest już w tak zaawansowanej ciąży, Indziorka "zaliczyła" już szpital z powodu nadciśnienia (i z wrażenia sama zaczęłam kontrolować swoje ciśnienie), kłaczek ma już takiego dużego Lolka-Karolka
A poza tym, to zostało troszkę ponad miesiąc do rozwiązania... Nie wiem, czy Indziorka ma podobnie - zupełnie do mnie nie dociera, co to się będzie działo... Poród, noworodek w domu... Zupełny kosmos!! Łapię się na tym, że chciałabym to przesunąć w czasie jeszcze o parę miesięcy chociaż! Instynkty macierzyńskie obudziły się u mnie, jak mialam 12 lat, czyli 15 lat temu i od wtedy bardzo cchę mieć dzidziusia, a jak jest perspektywa, że za miesiąć moje marzenie się spełni, to ja tchórzę... Nieźle, nie?!
Ponadto musicie wiedzieć, że czuję się trochę niedołężna, obolała, od wagi wyjściowej przybyło mi 2,4 kg, ale mimo to jestem ociężała. Ale tego stanu nie chciałabym "omijać" - ten ruszający się bąbelek w brzchu sprawia niesamowitą frajdę... Czasem twardnieje mi brzuch, co jest cholernie nieprzyjemne - ale jak zwalniam tempo, to te skurcze cichną. Ginekolog stwierdziła, że szyjka się nie skraca więc mam się nie martwić...
Byłam dziś u fryzjera. I farbę zmywał mi i modelował włosy nijaki Krzyś. Mówię Wam - takiego ewenementu jeszcze nie widziałam, jak żyję. Chudy, jak patyk, wysoki, piękny kształt brwi, makijaż, fryzura: asymetryczna, z tapirem i wyprostowanymi końcami, dwukolorowe włosy... No szaleństwo...
I tak sobie pomyślałam, że kumpla, czy sąsiada mogłabym mieć takiego, ale chciałabym, żeby mój syn był prawdziwym facetem! Ciekawe, od czego zależy, że niektózy faceci są metroseksualni... Hm?
Dobra, bo głupoty zaczynam wypisywać. Pozdrawiam Was serdeczniaście
